Cegła - Literatura - Proza - Poezja
********FAJNA FORMA FIRMOWEJ REKLAMY, KONTAKT: redakcja@magazyn-cegla.net - w ten sposób wspierasz literaturę**********
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #15

 
a) fink
info
Odsłon: 1506, Komentarzy: 0
 
b) Tadeusz Pióro
proza
Odsłon: 591, Komentarzy: 0
 
c) Tadeusz Pióro
proza
Odsłon: 574, Komentarzy: 0
 
d) Dariusz Foks
poezja
Odsłon: 744, Komentarzy: 0
 
e) Maciej Melecki
poezja
Odsłon: 790, Komentarzy: 0
 
f) Mariusz Grzebalski
poezja
Odsłon: 653, Komentarzy: 0
 
g) Łukasz Jarosz
poezja
Odsłon: 594, Komentarzy: 0
 
h) Ewa Brzoza
poezja
Odsłon: 733, Komentarzy: 0
 
i) Kamil Zając
poezja
Odsłon: 588, Komentarzy: 0
 
j) Ireneusz Korpyś
poezja
Odsłon: 714, Komentarzy: 0
 
k) Dominik Piotr Żyburtowicz
poezja
Odsłon: 589, Komentarzy: 0
 
l) Joanna Małgorzata Przybylska
poezja
Odsłon: 632, Komentarzy: 0
 
m) Grzegorz Kwiatkowski
poezja
Odsłon: 713, Komentarzy: 0
 
n) Filip Wyszyński
poezja
Odsłon: 601, Komentarzy: 0
 
o) Izabela Kawczyńska
poezja
Odsłon: 665, Komentarzy: 2
 
p) Magdalena Nowicka
poezja
Odsłon: 653, Komentarzy: 0
 
r) Paweł F. Majka
poezja
Odsłon: 577, Komentarzy: 0
 
s) Mariusz Cezary Kosmala
poezja
Odsłon: 655, Komentarzy: 0
 
t) Tomasz Smogór
poezja
Odsłon: 601, Komentarzy: 0
 
u) Paweł Kaczorowski
poezja
Odsłon: 533, Komentarzy: 0
 
w) Tytus Żalgirdas
poezja
Odsłon: 523, Komentarzy: 0
 
x) Marcin Sas
poezja
Odsłon: 528, Komentarzy: 0
 
x) Marcin Łukasz Makowski
poezja
Odsłon: 497, Komentarzy: 0
 
y) Maciej Gierszewski
proza
Odsłon: 620, Komentarzy: 0
 
z) Adam Kaczanowski
proza
Odsłon: 434, Komentarzy: 0
 
z) Szymon Stoczek
proza
Odsłon: 430, Komentarzy: 0
 
zz) Dariusz Sas
proza
Odsłon: 432, Komentarzy: 0
 
zz) Jerzy Roś
proza
Odsłon: 411, Komentarzy: 0
 
zz) Tomasz Krzykała
proza
Odsłon: 413, Komentarzy: 0
 
zzz) Rafał Klan
proza
Odsłon: 467, Komentarzy: 1
 
zzz) Robert Rusik
proza
Odsłon: 883, Komentarzy: 1
 
ł) Jacek Bierut
Spiski są złe - artykuł
Odsłon: 446, Komentarzy: 0
 
ł) Karol Maliszewski
Korespondencja seryjna - Przemysław Owczarek
Odsłon: 564, Komentarzy: 0
 
y) Maciej Gierszewski

proza

 

TW Maciej Gierszewski:

Kryptonim: Giera
Rocznik: 1975
Teren: Poznań

Uwagi:poeta, prozaik, były redaktor naczelny „Pro Arte”. Wiersze i prozę publikował m.in. w: Kresach, Studium, Pograniczach, Kwartalniku Artystycznym, FA-arcie, Czasie Kultury, Twórczości. Opublikował arkusz poetycki pt: podrabiane przepaście (Brzeg 2003), debiutował tomem wierszy pt: Profile (Olsztyn 2006). Zredagował (razem ze Szczepanem Kopytem) antologię poetycką pt: Słynni i świetni. Antologia poetów Wielkopolski debiutujących w latach 1989 – 2007 (Poznań 2008). Pisze bloga: http://hajfa.wordpress.com .

 

 

Przedsionek

 

Pewnego poranka, tak jak codziennie, wszedł do łazienki. Chyba było to we wtorek, nie jestem pewna. Wyszedł z niej po tygodniu. Wszedł do kuchni, jak gdyby nigdy nic, jakby nie minął tydzień, a zwykłe 30 minut. Tyle zawsze zajmowała mu poranna toaleta, sikanie, mycie zębów, golenie i takie tam. Wszedł ze śpiochami w kącikach oczu, był nieogolony. 

- Kochanie, gdzie byłeś? - zapytałam.

- W łazience. Pod wanną - odpowiedział zupełnie naturalnie.

- Co tam robiłeś? - dopytywałam.

- Zwiedziałem.

Zaparzył sobie herbaty, wypił. Zjadł jogurt brzoskwiniowy. Wziął jakąś bardzo grubą książkę w czarnej okładce i znów wszedł do łazienki. Tym razem nie było go przez miesiąc. Nie powiedział: „Żegnaj”, dlatego czekałam na niego w kuchni, wiedziałam, że lada dzień wróci. W tym czasie nauczyłam się sikać do słoików po marynowanych grzybach, robić kupę do kociej kuwety. Sypiać na sosnowym stole. Myłam się w zlewie. Ani razu nie zastukałam do drzwi łazienki. Nie byłam nawet sprawdzić, czy się w niej zamknął na klucz, czy nie. Nie przykładałam ucha do drzwi, by sprawdzić, czy dobiegają z niej jakieś dźwięki. Uznałam, że skoro chce mieć swoje chwile intymności, to niech ma. Może ma zatwardzenie albo coś poważniejszego. 

      Równo po miesiącu wyszedł stamtąd i wszedł do kuchni. Zapytał, czy zrobię mu śniadanie. Był ubrany w te same rzeczy, które były bardzo znoszone, przetarte na łokciach i kolanach. Na kolanach bardziej. Urosła mu broda, cała siwa, jak u starca, choć nie postarzał się wcale. Wyglądał jednak na zmęczonego. Usmażyłam mu jajka sadzone na bekonie. Do tego ugotowałam trzy cielęce parówki. Podałam wszystko na jednym talerzu, razem ze słodką fasolką, którą tak lubi. Usiadłam na krześle obok. On jadł i nic nie mówił.

      - Kochanie, powiedz mi proszę, co tak długo robiłeś w naszej łazience? - nie wytrzymałam i zapytałam.

      - Sądziłem - odpowiedział między jednym gryzem parówki, a drugim.

      - A kogo sądziłeś, moje słonko? - dociekałam.

      - Ludzi chodzących po suficie i ich krewnych.

      Wytłumaczył mi, że pod naszą wanną jest przejście do Przedsionka. Ludzie, którzy potrafią chodzić po suficie, znają magiczne formuły, tajemne zaklęcia zapisane w starych księgach, pozwalają one wejść i wyjść z Przedsionka bez szwanku, bez jednej szramy na przedramieniu. Do Przedsionka wchodzi się przeważnie w poszukiwaniu swoich potępionych krewnych. Większość wchodzi tylko po to, by się upewnić, że ich zmarli zostali rzeczywiście potępieni. Dostarcza im to sporo satysfakcji. Ale są i tacy, którzy przychodzą, by wybawić właśnie zmarłego członka swojej rodziny.

      - Wiesz, to nas, bo takich jak ja jest jeszcze dwóch, strasznie wkurwia. Gdyż czasem rzeczywiście udaje im się wyrwać ich z Przedsionka, my mówimy, że spierdolili nam z  Pod.

      Zapytałam, czy wie jak to się robi, jak można chodzić po suficie, by ratować krewnych. Powiedział mi, że podczas pogrzebu trzeba włożyć do trumny zmarłego relikwię świętego. Wtedy taki człowiek ląduje miękko w Przedsionku i czeka na osobę chodzącą po suficie, czyli tę, która włożyła mu do trumny relikwię świętego. Relikwia jednak musi być prawdziwa, bo jak nie jest, to zarówno potępiony, jak i ten kto chciał go ratować, wchodzą jeszcze głębiej, podobno w okolicę siódmego kręgu Królestwa Ciszy. Każda taka próba wyrwania bliskiego, jest rozpatrywana osobno przez sąd do którego należy mój chłopak. Na posiedzenie sądu zapraszany jest, jako niemy obserwator, Rozjemca z Góry. Nie ma on prawa głosu, jednak może odmówić podpisania protokołu z rozprawy. Wtedy taka sprawa rozpatrywana jest jeszcze raz. Co podobno jest jakimś gównem.

      - Nienawidzimy ludzi chodzących po suficie, bo jeśli uda im się zwiać od nas, to potem już nigdy do nas nie trafiają, gdyż dobrze wiedzą jakich rzeczy nie robić, by nie zostać potępionymi.

      - Dobrze, mój kochany, ale nadal nie wytłumaczyłeś mi, dlaczego nie było cię przez cały miesiąc - powiedziałam, nie dając się zbyć.

      - Mieliśmy trudną sprawę, - tłumaczył się - chodziło o rzekomą autentyczność relikwii św. Rozalii z Palermo. Ktoś przyszedł z jej miednicą, a my mieliśmy już w archiwum jej miednicę.

      - No i?

      - No i ten pierdolony Rozjemca uznał, że ona miała dwie.

      - Jak to? - byłam zaszokowana.

      - Tak to. Podobno miała siostrę bliźniaczkę, o tym samym imieniu, z którą się często zamieniała miejscami i obie w jednej osobie zostały kanonizowane.

 

 

 

 

 

 

      Zanikanie

 

      Siedział w kuchni na dywanie i bawił się z kotami, gdy powiedziała:

- Wiesz, chyba jestem za gruba. Powinnam schudnąć. Muszę schudnąć, bo przestaję się mieścić w twoje spodnie. A nie chcę kupować swoich, bo nie stać mnie.

Spojrzał na nią. Stała przed lustrem, odwrócona do niego plecami, oglądała swoje ciało ze wszystkich stron.

- Co o tym myślisz? - zapytała i wyczekująco spojrzała na jego twarz, odbitą w lustrze. Wiedział, że musi odpowiedzieć, choć nie był pewien jakiej odpowiedzi od niego oczekuje. Bał się, że powie coś nie tak.

- Nie wiem. Może masz rację.

- Czy ty zawsze musisz odpowiadać nie wiem? O cokolwiek cię zapytam, to mówisz nie wiem. Wkurwia mnie to, wiesz? Nie masz swojego zdania?

- Mam - odpowiedział.

- To mi powiedz, jestem za gruba, czy nie? Myślę, że muszę schudnąć, bo pewnie już ci się nie podobam. Jak przytyję jeszcze dwa kilogramy, to pewnie mnie rzucisz, bo zawsze lubiłeś szczupłe laski.

Przerwał zabawę z kotami. Zaczął się zastanawiać, co odpowiedzieć. Wiedział, że musi coś powiedzieć, że musi się zdeklarować. Nie bardzo wiedział co i jak, było mu obojętne czy ona przytyje dwa kilogramy, czy nie.

- Tak, masz rację - powiedział w końcu - jesteś za gruba. Musisz schudnąć, bo jak nie, to przestanę cię kochać.

- Tylko jak mam to zrobić? Wiesz, że nie działają na mnie żadne diety. A na grejpfruty jestem uczulona.

- Przestań jeść.

- Co? - zapytała zaskoczona.

- No, skoro można rzucić palenie papierosów, picie alkoholu, to pewnie można też rzucić jedzenie.

Nogi się pod nią ugięły. Usiadła na krześle.

- Pewnie masz rację. Zresztą, jak zawsze - odparła. - Tylko musisz mi jakoś pomóc. Pomożesz?

- Jasne, możesz na mnie liczyć, jak zawsze.

Następnego dnia poszedł na zakupy i kupił dwa metry łańcucha, kłódkę na szyfr, wagę łazienkową, pięć metrów lin do wspinaczki, sto sześćdziesiąt litrów niegazowanej wody mineralnej, paczkę szerokiej taśmy klejącej, arkusz bristolu i czarny flamaster.

Gdy wrócił do domu, zabrał się do roboty. Owinął lodówkę łańcuchem i zamknął kłódką. Przy łóżku, od jej strony, postawił wagę łazienkową. Na ścianie przykleił arkusz blistolu, a obok łóżka położył flamaster. Potem krzyknął na nią, by przyszła. Powiedział, aby się rozebrała i weszła na wagę. Odczytał wynik i zapisał.

- Masz się ważyć codziennie rano jak tylko wstaniesz i wieczorem jak będziesz szła spać. Wynik dokładnie zapisać. Będziemy obserwować postępy.

- Dobrze - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.

- Lodówkę zamknąłem. Nie dostaniesz się do niej, nigdy nie zdradzę ci szyfru do kłódki. Gdy będę wychodził do pracy, bądź do baru spotkać się z kolegami przy piwie, będziemy cię przywiązywać do krzesła w kuchni. I pamiętaj, że to wszystko dla twojego dobra. Abyś się nie złamała i nie wyszła do Żabki po pierogi z mięsem. A jak będziesz głodna, to pod stałem stoi woda, pij by zaspokoić głód.

- Jesteś taki kochany – powiedziała, rzucając mu się w ramiona. – Wszystko tak dobrze zaplanowałeś.

Przez kilka dni nic się nie działo. Ważyła się i zapisywała, jednak wciąż utrzymywała tę samą wagę. Zaczął podejrzewać, że w tajemnicy coś podjada. Ale pewnego dnia obudziła go.

- Tomek wstawaj, wstawaj! No, obudź się. Zobacz, zobacz. Straciłam na wadze. Schudłam. W końcu schudłam. Całe piętnaście deko.

Wstał, podszedł do niej. Faktycznie waga pokazywała, że straciła dwadzieścia deko. Cieszyli się cały dzień. A wieczorem jak weszła na wagę, to okazało się, że schudła kolejne trzydzieści deko.

- Zobacz, jakie to piękne - powiedział do niej - straciłaś pół kilograma w ciągu jednego dnia.

Oboje byli tak podnieceni, że nie potrafili zasnąć. Kochali się bez opamiętania. Dopiero nad ranem, wyczerpani, zasnęli. Po przebudzeniu okazało się, że znów schudła dwadzieścia deko. A wieczorem kolejne trzydzieści. Byli tacy szczęśliwi. Po jakimś czasie spostrzegli, że ona także maleje, że robi się coraz mniejsza. Kupił więc także miarę krawiecką i obok dziennego wyniku w kilogramach zapisywali także dzienny wynik w centymetrach. Okazało się, że codziennie maleje prawie półtorej centymetra. Nie przejmowali się tym zbytnio, przecież on lubił małe i szczupłe kobiety.

- Kochanie, nie martw się - powiedział do niej, gdy miała niecały metr wysokości - będę cię kochał nawet jeśli kompletnie znikniesz. Jak patrzę na nasze wykresy, to wydaje mi się, że może się tak stać za około sześćdziesiąt dni.

- Oj, jaki jesteś uroczy - powiedziała i pocałowała go w brzuch.

Rzeczywiście po sześćdziesięciu pięciu dniach ona znika z jego życia na amen. W końcu poczuł się wolny, w końcu mógł robić, to co chciał, nie oglądając się na nią. Wyprawił jej piękny pogrzeb. Z orkiestrą, wielkim jak stodoła karawanem, wiązankami kwiatów, grabarzami w czarnych garniturach i białych rękawiczkach. Wracał pieszo do domu z Miłostowa, był spokojny i zadowolony.

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
  Wrocław  Rura KalamburGrawitonProjektowanie stron
Noclegi