o) Izabela Kawczyńska

poezja

 

TW Izabela Kawczyńska

 

kryptonim: martiza

rocznik: tajne

teren: Łódź

uwagi: antykwariusz, publikowała m.in. w Odrze, Pograniczach, Tekstualiach. Wydała zbiór wierszy: Luna i pies. Solarna soldateska.

 

„Atawizm”

 

Tutaj cisza. Futra zwierząt w szafie.

Obłoczki dymu. Coś stygnie. Słowa

dźwigają woń potu i krwi. Tynk. Spękane

wargi. Sufit brzemienny od pleśni.

 

Firanka sączy światło. Ciało jest rzeką.

Nie mogę znaleźć brzegu. Rozłożyłam

nogi jak scyzoryk. I było tam gniazdo

os. Warczenie wersalki. Tutaj cisza.

 

Będziesz cenniejsza niż złoto, obiecywałeś.

I byłam gniazdem os, ale teraz zamień

mnie znowu. Kiedy leżę na plecach

i nie poruszam się wcale, a przecież idę.

 

„Wiedzieli”

 

Najpierw przybiegły zwierzęta. Sarny i dziki, obdarte

ze skóry, szukały w naszych ciałach schronienia. I byliśmy

bardziej zwierzętami. Za nami szły nasze dzieci. Pyszczki,

trójkątne jak u wilków, trącały nam plecy, jakby chciały,

żebyśmy pamiętali. Potrafiliśmy zostawić wszystko,

ale nie zawrócić. Przetrwanie było koniecznością.

 

Roztopy nastały później. Śnieg sczezł; odchodził z drzew

jak skóra. Kiedy znaleźliśmy dom, bogowie mogli nas

opuścić. Zwierzęta przestały w nas wierzyć. Dzieci wolały

odejść, niż żyć z nami pod jednym dachem. Mówiliśmy

przez sen, opowiadając sobie lepsze wersje życia. Ciała

stygły w łóżku, które było norą bardziej niż czymś innym.

 

Kamelia, rosnąca przed domem, nie straciła nic ze swej

zieleni. Skórzaste liście błyszczały jak twarze ludzi ze Wschodu.

Kwiaty broczyły farbą przypominając zabite ptaki, wróble

o brzuszkach z czerwonej posoki. Ci, którzy nas gonili,

nigdy nie przestali. Co rano ruszali na polowanie. Nocami

wpychali w dziewice krew. Wiedzieli. Minie. Musi minąć.