Cegła - Literatura - Proza - Poezja
KONTAKT: redakcja@magazyn-cegla.net *** gg: 1926915
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #8

 
a fink
info 8 numer
Odsłon: 1832, Komentarzy: 0
 
Ania Czyrska
Fauna i flora pod prysznicem
Odsłon: 1863, Komentarzy: 0
 
Bartosz Sadulski
widok z okna na Nowy Dwór
Odsłon: 1807, Komentarzy: 0
 
Danuta Myszkiewicz
Kwiatowy zawrót głowy
Odsłon: 1818, Komentarzy: 0
 
Elżbieta Lipińska
powtarzalność
Odsłon: 1547, Komentarzy: 0
 
Filip Surowiak
WINCENTEGO 11/1
Odsłon: 2765, Komentarzy: 0
 
Grzesiek Hetman
"Noc na wsi"
Odsłon: 1712, Komentarzy: 0
 
Henryk Robak
Cezary Ciszak
Odsłon: 1910, Komentarzy: 0
 
Jacek Bierut
niespokojni mogą tylko mówić o szczęściu
Odsłon: 1525, Komentarzy: 0
 
Joanna Wzorek
zanim dojdę na górę niech mnie nikt nie widzi
Odsłon: 1579, Komentarzy: 0
 
Julia Szychowiak
Wpław
Odsłon: 1549, Komentarzy: 0
 
Justyna Paluch
diszidia
Odsłon: 1557, Komentarzy: 0
 
Kamil Zając
jaki piękny jest ten świat
Odsłon: 1640, Komentarzy: 0
 
Karol Maliszewski
Korespondencja seryjna. Witkowski (ale nie Michał).
Odsłon: 1996, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz
staw lękowy
Odsłon: 1465, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz (fink)
„Twórczość Sosnowskiego i filozofia przedsokratejska – pierwotne akcenty w ponowoczesnej
Odsłon: 2567, Komentarzy: 0
 
Maciej Taranek
H2O
Odsłon: 1602, Komentarzy: 0
 
Marek Lis
***
Odsłon: 1429, Komentarzy: 0
 
Michał Kurzawski
Łupinki słonecznika
Odsłon: 1825, Komentarzy: 0
 
Mirosław Marcol
ZAKUPY
Odsłon: 1413, Komentarzy: 0
 
Paweł Ivo Kaczorowski
***
Odsłon: 1647, Komentarzy: 0
 
Sas
Drzewo
Odsłon: 1395, Komentarzy: 0
 
Filip Surowiak

WINCENTEGO 11/1

 

Jestem w moim nowym domu.  Zwykłem tak nazywać raczej stan napięć w relacjach serce- umysł niż konkretne miejsce z krwi i kości. Niemniej jednak przestrzeń, w której piszę te słowa jest realnym przekuciem moich wyobrażeń o domu.

 

Są to dwa pokoje, skąpane w listopadowej szarudze i brukowanym śródmieściu, które nie były zamieszkałe od lat. Łuszczące się ściany zwijają się w rulony jakby czekały na deszcz. Czuję, że są częścią mnie. Tynk odpada z hukiem i mam wrażenie, jakby gdzieś za murem toczyła się wojna i było to moje jedyne schronienie.  Cegły  sztukowane i obijane gumowym młotkiem  , były przenoszone setki razy z miejsca na miejsce. Cegły o tysiącu historii,  budynków, bruku , wypalane, obijane , pełne upadków i wzlotów. To cała żałosna historia pasma wewnętrznych repatriacji, eksmisji i przenosin zamknięta w czterech ścianach i skrywana od lat. To ciągły ruch, kolektywne wznoszenie na nowo, to przekazywanie z rąk do rąk. Cegła za cegłą. Teraz zaprawa. Niech się mury pną do góry! W imię czego? W imię budowania od podstaw, ciągłego ruchu ? Ile cegieł trzeba postawić na sobie, żeby się trzymało, aby nie runęło? Przecież same w sobie są kruche i upadają nader często. Ale wystarczy postukać i wznosić kolejną budowlę, następną przechowalnię.

 

A więc jestem tu bez światła, ciepłej wody, gazu, wanny, łóżka, łazienki, sztućców,  talerzy, lodówki, kubeczka na pastę do zębów, a nawet samej pasty i szczoteczki, słowem siedzę tu nagi i lekki jak piórko. Jest XXI wiek. U mnie XIX.  Nie jestem sam. Obok piec kaflowy błaga mnie o odrobinę koksu, a tynk o biały obłok, który sprawi, że choć na chwile nie będzie nagi. Wszystko jest w kurzu i pyle, jak to na wojnie. Powietrze jest sypkie i białe. Pył zalepia mi usta. Można myśleć jedynie szeptem i o ciszy, która   niesie się wszędzie gdzie jestem. Jestem w kaplicy z moich tysiąca ostukanych cegieł. Jestem w twierdzy, gdzie cisza płynie niczym pocisk. Siedzę w misce z zimną wodą. Pluskam się. Znaczy obmywam.

 

To już nawet nie chodzi o to, że nigdy nie miałem domu. Miałem ich za dużo. Przeprowadzam się jak szalony i tak już długie lata. Mieszkałem w mieszkaniach, blokach, kamienicach, klatkach schodowych,  piwnicach, w knajpie, w browarze, na ławkach w parku, w dziurze w ziemi i z wszystkich tych miejsc, nawet z tej dziury mnie eksmitowano. Jestem repatriantem, choć czołgi nie stoją na ulicach. Nie mniej wszyscy za oknem uzbrojeni w lufy, które wystają im z głów  są gotowi do strzału. Niedaleko znajduje się komisariat policji. Im lufy wystają zewsząd, bo wojna jest ich środowiskiem naturalnym, oni zawsze wyruszają uzbrojeni.

 Ale ja jestem  przecież w  domu, swoim miejscu, ogromnej, ekskluzywnej przestrzeni. Mam go wszędzie dokąd zmierzam.  Przebudowuje, wymieniam popękane cegły, jak pokruszą się od opukiwania. Jak to w domu.  Teraz to co przekuwało się jedynie na fantazję zmaterializowało się niczym Jezus Chrystus w łonie Maryi. Ja też dostałem go w prezencie. Moją ruinę. Aż się chce żyć.

Filip Surowiak 15.01.2007

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton