Cegła - Literatura - Proza - Poezja
WSPIERAJ NIEZALEŻNĄ TWÓRCZOŚĆ - PRZEGLĄDAJ REKLAMY GOOGLA
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #8

 
a fink
info 8 numer
Odsłon: 1832, Komentarzy: 0
 
Ania Czyrska
Fauna i flora pod prysznicem
Odsłon: 1866, Komentarzy: 0
 
Bartosz Sadulski
widok z okna na Nowy Dwór
Odsłon: 1808, Komentarzy: 0
 
Danuta Myszkiewicz
Kwiatowy zawrót głowy
Odsłon: 1819, Komentarzy: 0
 
Elżbieta Lipińska
powtarzalność
Odsłon: 1547, Komentarzy: 0
 
Filip Surowiak
WINCENTEGO 11/1
Odsłon: 2768, Komentarzy: 0
 
Grzesiek Hetman
"Noc na wsi"
Odsłon: 1714, Komentarzy: 0
 
Henryk Robak
Cezary Ciszak
Odsłon: 1912, Komentarzy: 0
 
Jacek Bierut
niespokojni mogą tylko mówić o szczęściu
Odsłon: 1526, Komentarzy: 0
 
Joanna Wzorek
zanim dojdę na górę niech mnie nikt nie widzi
Odsłon: 1580, Komentarzy: 0
 
Julia Szychowiak
Wpław
Odsłon: 1549, Komentarzy: 0
 
Justyna Paluch
diszidia
Odsłon: 1557, Komentarzy: 0
 
Kamil Zając
jaki piękny jest ten świat
Odsłon: 1642, Komentarzy: 0
 
Karol Maliszewski
Korespondencja seryjna. Witkowski (ale nie Michał).
Odsłon: 1997, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz
staw lękowy
Odsłon: 1466, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz (fink)
„Twórczość Sosnowskiego i filozofia przedsokratejska – pierwotne akcenty w ponowoczesnej
Odsłon: 2568, Komentarzy: 0
 
Maciej Taranek
H2O
Odsłon: 1602, Komentarzy: 0
 
Marek Lis
***
Odsłon: 1430, Komentarzy: 0
 
Michał Kurzawski
Łupinki słonecznika
Odsłon: 1828, Komentarzy: 0
 
Mirosław Marcol
ZAKUPY
Odsłon: 1413, Komentarzy: 0
 
Paweł Ivo Kaczorowski
***
Odsłon: 1648, Komentarzy: 0
 
Sas
Drzewo
Odsłon: 1395, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz (fink)

„Twórczość Sosnowskiego i filozofia przedsokratejska – pierwotne akcenty w ponowoczesnej

 

 

 

 

 

„Im wyraźniej mianowicie dostrzegam w naturze owe przemożne popędy artystyczne, a w nich żarliwą tęsknotę do pozoru, do zbawienia przez pozór, tym silniej czuję się zmuszony do metafizycznego wniosku, że byt prawdziwy i pra-jedno, jako wiecznie cierpiące i wewnętrznie sprzeczne, potrzebują zachwycającej wizji, miłego pozoru do nieustającego wybawiania siebie[1]

 

 

„- Na tym zakończyłem przegląd prób, które zaliczyć można

do czysto literackich i które są zupełnie niedostateczne dla

nawiązania rzeczywistego kontaktu z planetą nocy.”[2]

 

  

     Zestawiając  wiersze autora „Życia na Korei” z  wczesną filozofią przedsokratyków, należy zaznaczyć, w jakich kontekstach będzie się mówić łącząc omawianą poezję i pierwsze próby filozoficzne.

Kilkaset lat przed Chrystusem rodziła się myśl filozoficzna jeszcze bardzo mocno osadzona w mitologicznej wyobraźni, myśl, która nie miała jeszcze czysto racjonalistycznego charakteru, ale która stanowiła preludium do prób opisu świata Talesa z Miletu.

Były to kosmogonie opisujące powstanie świata, bogów, a także wyobrażenia na temat obrazu natury, jak choćby koncepcja Homera: „Stała półkula nieba, podobna do misy, pokrywa okrągłą, płaską ziemię. W niższej części przestrzeni między niebem a ziemią rozciąga się mgła, obejmująca chmury, a przestrzeń bliżej nieba zajmuje eter, świetliste wyższe powietrze, niekiedy przedstawia jako ogniste (…) Pod powierzchnią ziemia ciągnie się daleko w dół, mając swe korzenie w Tartarze lub ponad nim. (…) Ziemski dysk w potocznym wyobrażeniu opływał Okeanos, potężna rzeka[3].”

Orfickie kosmogonie  wykorzystywały liczne personifikacje, do opisów świata wprowadzały bogów odpowiedzialnych za określone funkcje, czy dziedziny tworzenia się i dziania się świata.

Pierwsi myśliciele uznani za  filozofów  pojawili się w VI w. przed Chrystusem „W ciągu jednego tylko stulecia pojawili się w Milecie Tales, Anaksymander i Anaksymenes. Każdy z nich zakładał istnienie jednej, pierwotnej substancji. Wydzielenie tej substancji było najważniejszym elementem każdego systematycznego opisu świata. Był to wielki postęp w porównaniu z genetycznym i genealogicznym spojrzeniem Hezjoda w „Teogonii””[4]

Do jońskich filozofów natury zalicza się również Ksenofanesa z Kolofonu i niezwykle istotnego w kontekście dalszych porównań z poezją Heraklita z Efezu.

Kiedy formułowano pierwsze koncepcje racjonalistyczne, często jeszcze czerpiące swoje inspiracje z wyobrażeń mitycznych, czyniono to w celu odkrycia zasad rządzących światem.

Tworzyły się fundamenty naukowego dyskursu, który przez kolejne tysiąclecia rozwijał się, wyszczególniając kolejne dziedziny nauk i wiedzy, aż  do dnia dzisiejszego, kiedy nauka opanowała niemalże wszystkie przejawy życia i stała się często nieuświadomioną codziennością, a dyskurs naukowy dla wielu stał się jedyną uznawaną formą rozumienia i postrzegania świata i cieszy się ogromnym autorytetem.

Porównanie filozofii przedsokratejskiej z poezją Andrzeja Sosnowskiego jest próbą złączenia dwóch punktów historii myśli racjonalnej, punktu początkowego i punktu obecnego, okresu pierwszych prób filozoficznych ujęcia świata i okresu kiedy zainteresowania filozoficzne po długiej ponad dwutysiącletniej wędrówce skupiły się wokół rozważań nad językiem i znalazły się w stanie lekkiego wyczerpania. 

I w takim ogólnym ujęciu należy rozumieć  to porównawcze zestawienie.

Będzie to zatem teraźniejszy powrót zmęczonego nauką wiersza do pierwotnych pomysłów jońskich filozofów, pod kątem poszukiwań i rozumienia świata, powrót do fantastycznych pomysłów i ujęć, do mitologicznych korzeni, w cieniu dwuwartościowej logiki, w świetle poetyckich obrazów.

Wiersze warszawskiego poety starają się przedstawić swoiste zmęczenie naukowym pojmowaniem rzeczywistości. Z pełną świadomością konsekwencji filozofii języka niosą tęsknotę do bezpośredniego odczucia, kontaktu z naturą świata.

 Jest coś na ten temat w wierszu „Spacer przed siebie[5]”:

 

Czy zasłużyłeś na górnolotną fikcję

tego życia bez faktów, ten wszędobylski sens?

O zmroku megafony wydają sekrety,

słowa gór ponad które nie wybiega słońce

i w rosnącym szumie nasłuchujesz orkiestry

karnawałowych festynów: żonglerzy pajace

ruszają w arterie, dzwonki i czynele

brzęczą jak obłok jednodniowych muszek.

I serce robi w tył zwrot, i rozum idzie w rozsypkę

kiedy świat ciemnieje w oczach (…)

 

 

 I jeszcze dwa fragmenty „Biebrzy, czerwonego bagna[6]”:

 

Potrzeba dobrodziejstw: krótkie dni,

wartkie lata, kiedy życie wieczorem

wypada z torów języka i przystaje nieme

U naszych stóp, łasi się i je z ręki (…)

 

Albo wycieczki, też coś, np. słynna wieś

lecz cóż znowu? Wieś

kaput.

 

A także fragment „Wiersza dla Oberona[7]”:

 

I widzisz: my, ludzie, po stokroć będziemy

grali w te proste sprawy, których miłość

nie umiała załatwić. Np. rzeki

dążą do coraz większej prostoty;

nie musisz wyciągać żadnych wniosków.

 

 I ostatni wiersz, który można z powodzeniem przytoczyć: „Życie na Korei[8]”:

 

Może już czas powołać się na szczęście,

może nie przyprą cię do muru, może nie staniesz

oniemiały z ustami spiętymi wstydem gęsto

tłumacząc się z anachronizmu. Tylko pomyśl:

twoje prędkie słowa są znowu przeczuciem

upalnych żniw i tego zachwytu o zmierzchu,

kiedy ruszają tańce, oszałamiające

antycypacje tych zdawkowych miłostek

orzeźwiających jak cierpkie jabłuszko,

które zrywasz od niechcenia przechodząc przez sad,

nadgryzasz i odrzucasz. I życie jest tak nagle

rozkosznym przeciągnięciem się, protekcjonalnym

ziewnięciem do słońca: już tu jesteś

staruszku? I wy, kochane ptaszyska?

Tak. Proponuje obrządek i pacierz,

i martwię się. Oby ci się udało,

obyś nie zemdlał na szynach, na których dni

grzmią w błyszczących sleepingach,

a noce stoją w wagonach towarowych

pod sygnałem. Rozum troszeczkę przysypia,

zmysły zajmują kolejkę i znów biorą mnie

bardzo piękne sprawy: jabłka, woda, mleko,

przeczyste powietrze. A kiedy pojmiesz,

że na ten czy inny kwadrans absolutnie

nie zasłużyłeś, będziesz mógł się napić,

pogruchotać sobie świat i nareszcie

zreflektować się.

 

Słowa tych wierszy akcentują zawieszenie rozumu na rzecz zmysłowego rozpoznania, nawołują do wyhamowania i nostalgicznego zatrzymania, skupienia nad naturą, nad którą tak intensywnie zastanawiali się jońscy filozofowie. O wiele bliższe będą  tej poezji fantastyczne opisy przyrody pierwszych filozofów, niż opracowania „National Geogrraphic”.

Jest to głos niosący rozpacz utraty bezpośredniego kontaktu ze światem i  próba pierwotnego doznania świata z dziecięcą naiwnością, o którą można by posądzić z perspektywy dzisiejszych czasów np. Talesa.

Postrzeganie zatem zakreśla koło, biorąc pracę i dokonania racjonalnego rozumu w szeroki nawias.

          Pierwotne akcenty towarzyszą poezji Sosnowskiego w wielu tekstach.

Pierwiastki, czy zasady, w oparciu o które greccy filozofowie budowali swoje koncepcje, a mowa tu np. o wodzie Talesa, powietrzu Anaksymenesa, czy ogniu Heraklita są mocno obecne w poezji. Warto wskazać, że każdemu z nich poświęcone są odrębne, duże teksty: poemat „Oceany”, który usilnie stara się przełamać język i objąć fenomen wielkiej wody, „Essej o chmurach”, gdzie w paranaukowy, ironizujący sposób kreśli się zachwyt nad eterycznością ruchu powietrza i chmur, czy poemat „Gdzie koniec tęczy nie dotyka ziemi”, w którym to podniesiona jest sprawa ruchu światła, ognia, tęczy, która tak mocno inspirowała Anaksymanesa i Ksenofanesa[9].     

Próbką poetyckiego zachwytu nad  ruchem światła jest też  cytowany już wcześniej wiersz „Grimoire”.

„Esej o chmurach” jest szczególnie ciekawym tekstem, ze względu na fakt ironicznej zwrotności wobec swojego eseistycznego charakteru. W ten sposób tekst wyraża negatywny stosunek do naukowego oglądu, pozytywnie wartościując zmysły.    

 

Fragmenty obcych światów i te znane światy

w epizodach obłoków, co uczą bierności i

wrażliwości na szczegół: „zapach słoni po deszczu”,

cienie chmur i woń światła na mokrych źdźbłach trawy,

mądra, dziecięca radość skryta we wzruszeniu

 

(…)

 

precz od wszystkich słońc, a zostają chmury,

wstęgi, kłęby pary i formy powietrza

o ruchu tak pozornym i zawsze w milczeniu,

najpierw światło i wiatr, a potem koniecznie obłoki

niejako dekoracja lecz proste przesłanie.

Chmura przyszła mi na myśl i zaćmiła grzechy.

Oko musi porzucić ostre kontury rzeczy

i spocząć w wiedzy przestronnej, oddechu obłoków

 

(…)    Chodzi o tlen dla ducha. Rozkosz,

smagły mistrz z Grecji, czułe pożądanie,

nie czarny wiatr z piekła, ale przyzwolenie

na lot serca w pochmurne niebo wrażeń wolne

od władczych fabuł celu i którejś przyczyny (…)

 

Z kolei poemat „Oceany” może być śladem po wielkim Okeanosie:

„Okeanos był elementem powszechnie przyjmowanego obrazu świata, choć czasem u Homera, zwłaszcza w „Odysei”, Okeanos pojawia się  już w szerszy znaczeniu, jako rozległe zewnętrzne morze. Na tarczy Achillesa jest jednak rzeką[10].”

Wspólna ciekawość natury przedsokratyków i tęsknota do natury u Sosnowskiego jest dość znamienna. Dotyczy ona szerszego  wachlarza zainteresowań niż zasugerowane wcześniej pierwiastki wody, ognia, powietrza czy ziemi, należy zwrócić uwagę na aspekt nocy bardzo istotnej we wczesnych wyobrażeniach Greków[11], pojawiają się rozważania na temat księżyca, słońca, burz, piorunów. Są to figury, po które warszawski autor z chęcią sięga, stosując zabieg personifikacji, personifikacja natury zaś jest pierwotną metodą wyjaśniania świata przez Greków.  Aby okazało się to czytelne wystarczy zaznaczyć tylko kilka fragmentów z tomiku „Życie na Korei”: „Szukałem słońca w zenicie”, „Ziemia pod stopami wszędzie taka miękka - / czułem, że stopy grzęzną w niej po kostki”, „Spójrz, / tęcze rosną w czterech rogach świata/ kiedy wchodzimy lekko lewa prawa/ w błękitne przestrzenie ozonu”, „i tylko jesienią zdołasz poznać ideoplastykę / snu, co wyrasta na zboczach powietrza:  / In grium mus nocte et consumimur igni / (w koło idziemy nocą i trawi nas ogień)”, „Starorzecza, rowy irygacyjne, panika / chmur, liliowych przed burzą, młodzież z / Czantorii, wioski, która ma niezłą / łunę w nocy, może ciut za światową”, „Nazajutrz przyrumienione żeberka / chmur, a w piątek „co to, to nie”/ rzekł księżyc i wszedł na nieboskłon. / Cuda. Siwe deszcze. Rejterada liści. / Przyszedł wiatr i łódź zanurzyła się w trzciny. / Ustał wiatr i z trzcin wyfrunęły komary - / bierze chętka, żeby się zaszyć w głąb koi / pod koce, albo stać na pokładzie / z głową w chmurach” , „Ale czy niebo nie żałowało razem z nami / sugerując, że nie jest niczemu winne?”

Wiersze Andrzeja Sosnowskiego są obfite w frazy obrazujące przyrodę, próbują odsłonić nietuzinkowe krajobrazy, otrząsnąć się po gwałcie nauki, tworzą swoistą poetycką kosmogonię, opartą na ruchu wody, światła, powietrza, ziemi.

Dzieje się to w rozmaitych przedstawieniach przekształceń pierwiastków, np. woda w „Hildzie Moebius[12]”.

(…) Taką wędrówkę odbywa każda kropelka: jest ona parą wodną, może stać się kroplą rosy, obłokiem, chmurą, płatkiem śniegu, deszczem, aż znów powróci na ziemię lub w morskie głębiny i siostrom swoim opowiadać będzie: Ach, gdzież ja byłam! Co widziałam na świecie! Co poznałam i czego doświadczyłam! Nie lękajcie się, siostry moje, gdy na was przyjdzie kolej podróżować. Gdybyście zawsze spoczywały w jednym miejscu, nie wiedziałybyście, że nie rozchodzi się o Hildę Moebius.”

Fragment ten wskazuje ruch pierwiastka wody, która przeistacza się w różne formy zaistnienia. Personifikacja i ruch to dwa tory powrotu w poszukiwaniach pierwotności i budowania wyżej wspomnianej kosmogonii warszawskiego poety.

Nie będzie to kosmogonia jasno określona, usystematyzowana, z całą pewnością, nie.

Chodzi o literacki przejaw „górnolotnej fikcji świata bez faktów”.

To raczej możliwość jedynie przeczucia takiej kosmogonii, dostrzeżenie poetyckich tekstów w osadzeniu w  świecie, do którego nie wiadomo jak dotrzeć, który został utracony, a do którego wiersz uparcie dąży w ramach pierwotnego kontaktu.

Wędrówka wiersza w kontekście dotarcia do świata jest niemożliwa, jest wędrówką bezcelową. Natomiast wiersz pokazuje, że sama wędrówka jest możliwa na przekór swojej bezcelowości, stanowi wartość jako wyzwanie dla wiersza i dla języka i być może coś udaje się nawet przemycić. 

Poezja Andrzeja Sosnowskiego jest więc do pewnego stopnia romantyczna i ciemna[13].

Pierwsze motto tego rozdziału, cytowane słowa Fryderyka Nietzschego, brzmi: 

Im wyraźniej mianowicie dostrzegam w naturze owe przemożne popędy artystyczne, a w nich żarliwą tęsknotę do pozoru, do zbawienia przez pozór, tym silniej czuję się zmuszony do metafizycznego wniosku, że byt prawdziwy i pra-jedno, jako wiecznie cierpiące i wewnętrznie sprzeczne, potrzebują zachwycającej wizji, miłego pozoru do nieustającego wybawiania siebie[14].”  

I w zasadzie Sosnowskiemu rozchodzi się o pozór, a nawet o nadprodukcję fikcji, tak aby nie była ona przezroczysta, stała się obserwowalna w swej gęstości.

„Abstrahujmy więc na chwilę od naszej „realności”, ujmijmy nasze empiryczne bytowanie, jak też byt świata w ogóle, jako w każdym momencie wytwarzane wyobrażenie pra-jedni, a wówczas będziemy musieli uznać sen za p o z ó r    p o z o r u, czyli za jeszcze wyższe zaspokojenie prażądzy pozoru. Z tego samego powodu najgłębsze jądro natury odczuwa nieopisaną rozkosz napotykając artystę naiwnego i naiwne dzieło sztuki, które również jest tylko „pozorem pozoru[15]” Przypadek Sosnowskiego chyba nie do końca  jednak jest przypadkiem naiwnym, jego wiersze nie zachowują wiary w siebie, często same na siebie celują ostrzem igły, by przebić swoją powłokę mydlanej bańki (np.  „Wiersz dla czytelnika”). Pozostaje jednakże rozkosz napotkania artysty z naturą, który na tę jedną chwile udaje, że dał się nabrać i wydaje się również, że zrobił to tylko dla relaksu.

Przywołując Nietzscheańskie kategorie wymiaru apollińskiego i dionizyjskiego dochodzi  do stałej konfrontacji tych wymiarów, czyli zgodnie z duchem myśli turyńskiego filozofa: „Nasza wiedza estetyczna zyska nader wiele, jeśli uzyskamy nie tylko wejrzenie, ale i bezpośrednią naoczną pewność, że rozwój sztuki wiąże się z dwoistością wymiaru apollińskiego i dionizyjskiego, podobnie jak generacja zależy od dwoistości płci w stanie ciągłej walki i przy okresowym tylko pojednaniu[16].”

 

Podstawą zasugerowanej (dla potrzeb tej pracy) kosmogonii w twórczości Sosnowskiego jest ruch, zmiana, przesunięcie, często oparta na znakomitych sprzecznościach, które, wymykają się z nawiasu logiki dwuwartościowej.

Ruch odbywa się w momentalności, w teraźniejszym wydarzaniu się.

Cechy te skłaniają by zwrócić się w kierunku  równie ciemnego poety, co Sosnowski – Heraklita z Efezu, który wydaje się być najbliższy warszawskiemu autorowi.

„Heraklit powszechność zmiany opisał prawdopodobnie wyraźniej i bardziej dramatycznie niż poprzednicy. Najważniejsza była dla niego wszakże uzupełniająca idea miary we wszelakich przemianach oraz przenikająca je i panująca nad nimi stałość. (…) nie uznawał zasady sprzeczności, gdyż przeciwieństwa są u niego „tym samym” (…) czyli są „nie różne co do istoty” (…) Heraklit – jak zauważył Arystoteles – nie posługiwał się kategoriami logiki formalnej (…) W interpretacji Platona, przyjętej i rozwiniętej przez Arystotelesa, Teofrasta oraz doksografów, Heraklitejska rzeka jest obrazem bezwzględnej ciągłości zmiany w każdej rzeczy. Jak rzeka, wszystko miałoby być w bezustannym ruchu: Heraklit twierdzi gdzieś, że wszystko jest w ruchu i nic nie pozostaje w spoczynku. Porównując istniejące rzeczy do nurtu rzeki, mówi, że do tej samej rzeki nie wejdziesz dwukrotnie[17].”   

Podstawową zasadą heraklitejskiego kosmosu był ogień, którego blask przenika poezje Sosnowskiego, dla którego ruch światła jest zasadniczym budulcem tekstu poetyckiego.

Oczywiście nie należy rozumieć, że jest to ten sam ogień, chodzi raczej o pewien brak dystansu, o zapoznanie tekstów dwóch poetów, dla których ogień czy światło stały się istotne, podobnie jak waloryzowanie ruchu, zmiany i sprzeczności.

 

„(…)

Wiatr i słońce w gałęziach topoli

Jako ekstrat ruchu, jak koncentrat ruchu

W „pigułce” (…)[18]

 

 Zachodzące możliwe interakcje zaś między filozofią Heraklita, a poezją Sosnowskiego zachodzą na poziomie migotliwym „ukradkiem, milczkiem, skrycie./ Jednakowo, trojako i setnie. / Tak samo, wszelako i nadto[19]” i nie inaczej.

Jak pisał Heraklit: „istota lubi się skrywać”, więc jest raczej zasugerowana, niż w jakiś sposób wypowiedziana, ponieważ wypowiedzenie jej jest niemożliwe, o czym dobrze wie autor „Oceanów”.

Heraklit zaś bezwątpienia zgodzi się, że:

 

„(…) musimy zadawać sobie ból

Żeby wszystko szło śpiewająco[20]

 

 

 



[1] F. Nietzsche, Narodziny tragedii albo Grecy i pesymizm, Wydawnictwo Baran i Suczyński, Kraków, 2001, s.47

[2] J. Verne, Wokół Księżyca, cytat pochodzi z poematu A. Sosnowskiego „Gdzie koniec tęczy nie dotyka ziemi” s. 8

[3] G.S. Kirk, J.E. Raven, M. Schofield, Filozofia przedsokratejska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Poznań 1999, s. 26-27

[4] Jak wyżej, s.87

[5] A. Sosnowski, Dożynki, s.9

[6] Jak wyżej, s.6

[7] Jak wyżej, s.15

[8] Jak wyżej, s.10

[9] „Tęcza była dla Ksnofanesa chmurą. Sam pomysł  może pochodzić od Anaksymanesa. Aetios zapisał, że ognie świętego Elma powstają z małych obłoczków rozpalanych przez ruch.”, w: „Filozofia przedsokratejska”,s.178

[10] G.S. Kirk, J.E. Raven, M. Schofield, Filozofia przedsokratejska, s.28

[11] „Damaskios” podaje, że zdaniem Eudemosa w teologii przypisywanej Orfeuszowi wszystko pochodziło od Nocy. Według orfickich hymnów Noc jest córką Fenesa, który z kolei pochodzi od Chronosa. Otrzymawszy od rodzica moc wieszczenia, Noc przejęła po nim władzę i prawdopodobnie w jakiś sposób ponownie wydała na świat Gaję i Uranosa. Powtórne powstanie nieba i ziemi oraz wyraźny zamiar uczynienia z Fanesa ostatecznego stwórcy świata sugerują, że pierwszeństwo Nocy w kosmogonii – niezależnie od tego, że jest to czcigodna postać wśród bóstw – bierze się tu przede wszystkim z synkretyzmu i wtórności orfickiej teogonii” w: „“Filozofia przedsokratejska”, s. 31

[12] A. Sosnowski, Dożynki, s.243

[13] J. Orska „Czy Andrzej Sosnowski jest poetą romantycznym?”, w: „Odra”, nr 5, Wrocław 2006, s.67-74

[14] F. Nietzsche, Narodziny tragedii albo Grecy i pesymizm, s.47

[15] F. Nietzsche, Narodziny tragedii albo Grecy i pesymizm, s.48

[16] Jak wyżej, s.33

[17] G.S. Kirk, J.E. Raven, M. Schofield, Filozofia przedsokratejska, s. 189-201

[18] A. Sosnowski, Gdzie koniec tęczy nie dotyka ziemi, s.15

[19] Jak wyzej, s.20

[20] A. Sosnowski, Dożynki, s.7

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton