Cegła - Literatura - Proza - Poezja
KONTAKT: redakcja@magazyn-cegla.net *** gg: 1926915
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #7

 
Adam Grzelec
wiersze
Odsłon: 1961, Komentarzy: 0
 
Damian Czaus
wiersze
Odsłon: 1738, Komentarzy: 0
 
fink
info
Odsłon: 1582, Komentarzy: 0
 
fink
Wiersze z witryny na Cegłe
Odsłon: 1680, Komentarzy: 0
 
KAROL MALISZEWSKI
KORESPONDENCJA SERYJNA - cz. 5 Skrobich
Odsłon: 1487, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz (fink)
Bierność wobec rebelii języka i kwestia autentyczności.
Odsłon: 2232, Komentarzy: 0
 
Maciej Malicki
Ostatni dzień w dziurze
Odsłon: 1598, Komentarzy: 0
 
Maciej Melecki
wiersze
Odsłon: 1529, Komentarzy: 0
 
Marek K.E. Baczewski
wiersze
Odsłon: 2048, Komentarzy: 0
 
Tomasz Majeran
wiersze
Odsłon: 1594, Komentarzy: 0
 
Maciej Melecki

wiersze

 

 

 

 

PRZESTER

 

 

 

Zasnęło mi się, mówisz wyraźnie pobudzony

Tchnieniem mokrego powietrza, nawiedzony przez majak

Samego siebie, który wcześniej nie mógł odkleić się

Od szyby nocnego życia, tak chętnie wodzącego za nos.

Rozumiemy się tylko dzięki autosugestii, postrzelony

 

Człowieku, przepytując siebie na wyrywki z listy zdarzeń,

Które nie weszły jeszcze do obiegowej rozmowy o życiu po

Trzydziestce. Mam chęć poznać kogoś bliżej,

Odlecieć na dywanie unoszonym przez ptasie wesele,

Ale nie mam w sobie podzielnej uwagi, żeby rezygnując

Z czasu wielkiej nudy, móc przenieść się o piętro niżej,

Gdzie bywa tłoczno i głośno, jak na głowie cesarzowej, po

 

Wizycie w kraju wierzb. Zaczynam tedy kalkulować od zera.

Miasta przyjmują chętniej niż mogą cośkolwiek ci zwrócić,

Dlatego tylko gdzieniegdzie jest przesmyk dla

Tak wątpiących, do cna odartych z łusek, którymi musi ktoś

Obdzielać wytrwale, w imię szerokiego spektrum, aby

Nie powiało nikomu pustą zgrozą, nawet gdy wyjrzy przez

Ochlapane błotem wiosny okno. Tak, tylko tam, gdzie

 

Nikt nie ucieka, wije się jeszcze droga do skarpy. Nie

Unikaj więc występów, nie ustępuj miejsca przed byle

Jakim błyskiem. Nasłuch może nigdy nie przerodzić się w

Wyraźny sygnał, słuch wtedy ginie po każdym, kto

Zboczył choćby raz w trójkątny wymiar, mając tylko

Wierzchołek na uwadze i stąpając twardo po ziemi, ronił

Nastrój błogiego zatrzymania w tym, co miał zdobyć.

 

Nigdy nam się nie zdarzyło nie opuścić chwili wytchnienia.

Bez ustanku szło się i idzie dalej po każdą cząstkę

Brakującego wciąż ogniwa, jakby z odpadków robił się

Zapas na czarną minutę, jaśniejszą godzinkę, w trakcie

Rosnącego zawieszenia pomiędzy nie poharataną

Jeszcze stroną a startą kostką minionego bycia, kiedy

Odciąga cię chłodny widok szkieletu leśnej ambony, jakby

Prosząc o zwłokę. Kontemplacje przygód mroku.

 

 

 

W KANALE ZAMIERAJĄCEGO ŚMIECHU

 

 

 

Skąd przybywają powiewy ostrego wiatru do miasta

Wciąż fotografowanego przez chmary turystów,

Gdzie nie można zatrzymać się przez chwilę samemu,

Powiewy szurające tylko liśćmi i stroszące włosy w

Odbiciu sklepowych wystaw? Zatrzymałem się z przymusu

 

I choć minęły tylko trzy lata, ten przymus nie jest teraz

Wcale dobrym przewodnikiem. Pamiętam puste miejsce po

Wypukłym autoportrecie i parę jeszcze innych miejsc, ale

One nie robią z nami tego, czego byśmy chcieli, odwiedzając je

Przypadkiem jako turyści z innego wymiaru, spędzający

Wolny czas na uwalnianiu się od wspomnień nie do końca

Pstrych, i jak koralik w ściekowej kratce, znikają teraz już

Przekwitłe, i klaser pamięci świeci pustką. Tak bywa z

Powrotami. Pojawia się nagła przerwa, dopust czasu, jakby

Musiało to wystarczyć za kosmos wchłonięty przez ławice

Wieczornych świateł. Coś dławi usta, nie chce powiedzieć,

O co tu chodzi, i udaje że porządek ulic przenosi  się na

Porządek aktywnego życia, pojmanego przez ruch zmierzający

W stronę za kościelnych cmentarzy. Urzeczeni swoim życiem,

Nie mają niczego do oddania pod zastaw, wciąż im przybywa

Możliwości zagłuszenia pory lęku i są przy tym tacy mili.

Tam, na południu byłem na przecięciu azymutów,

W środku kropki, której nie mógł postawić wahliwy los,

A jednak nie wahaliśmy się jak przed skreśleniem ulubionych

 

Cyfr. Kto więc da świadectwo świadectwu? Wychodziłem

Komuś na przeciw, choć nie byłem pewny, czy ktoś zmierza

W moją stronę, dając sobie czas na znalezienie wyjścia z tej

Naiwnej kombinacji wyjazdu, bez podania terminu powrotu,

Niezauważalnie robiony na szaro, jak w przebraniu

Rabusia nie mającego przed czym już się kryć ani komu

Podać kryptonimu swojego stanu. Tak często jesteśmy nie do

Wzięcia, pomijani jak w statystykach, że nie spostrzegamy,

Czy po drodze cośkolwiek przybyło, choć na ubywaniu nie

Może skończyć się podglądanie podglądających, to takie

Puszczone do siebie oko, żeby podtrzymać tlący się czar siedmiu

Mórz, bezimiennych mielizn i błędnie podawanych adresów,

 

                                   Jakbyśmy nigdy nie opuścili skansenu!

Mijające się pociągi będą miały zawsze do czego wracać, jak

Wspomnienie sympatycznej grupki ludzi, wchodzącej

Po omacku w dorosłość ledwo co akceptowaną na progu jesieni.

Wyjrzyj poza swój kres. Oko rozpołowi się i zobaczysz z dwóch

Stron, dokąd zmierzasz. Ten plan nie posiada legendy, rokrocznie

Ponawiany jest bez korekty, która na nic nie mogłaby się zdać

W upalne popołudnia zmierzchające każdego dnia szybciej, jakby

Chciały, żebyś nie brał ich na poważnie w rosnącym kanale

Zamierającego śmiechu, gdy nawiedza cię opuszczony dom, a w nim 

Niepotrzebne zabawki, którymi przedłużałeś jego cień. Żadna z dróg

Nie może teraz tam zaprowadzić, bo bez przyczyny odciąga cię

Nieboskłon tego, co najbliższe, i bez przyczyny mieścisz się w

Marginesie wymówki, odkładając większość rzeczy na potem.

 

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton