Cegła - Literatura - Proza - Poezja
WSPIERAJ NIEZALEŻNĄ TWÓRCZOŚĆ - PRZEGLĄDAJ REKLAMY GOOGLA
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #7

 
Adam Grzelec
wiersze
Odsłon: 1973, Komentarzy: 0
 
Damian Czaus
wiersze
Odsłon: 1749, Komentarzy: 0
 
fink
info
Odsłon: 1584, Komentarzy: 0
 
fink
Wiersze z witryny na Cegłe
Odsłon: 1685, Komentarzy: 0
 
KAROL MALISZEWSKI
KORESPONDENCJA SERYJNA - cz. 5 Skrobich
Odsłon: 1489, Komentarzy: 0
 
Karol Pęcherz (fink)
Bierność wobec rebelii języka i kwestia autentyczności.
Odsłon: 2237, Komentarzy: 0
 
Maciej Malicki
Ostatni dzień w dziurze
Odsłon: 1601, Komentarzy: 0
 
Maciej Melecki
wiersze
Odsłon: 1531, Komentarzy: 0
 
Marek K.E. Baczewski
wiersze
Odsłon: 2060, Komentarzy: 0
 
Tomasz Majeran
wiersze
Odsłon: 1597, Komentarzy: 0
 
KAROL MALISZEWSKI

KORESPONDENCJA SERYJNA - cz. 5 Skrobich

 –

 

Odurzający, narkotyczny rytm, jak klepanie rozszalałych modlitw, to po

pierwsze. „Hip-hop księdza Baki” – pomyślałem; więc owo neurotyczne

potrząsanie gramatycznymi rymami, to po drugie. Obsesja wątków, zapamiętanie

się w eschatologicznych wyliczankach, to po trzecie.

 

Skrobich przysyłał wiersze od dawna. Nie wiedziałem, w jakich obraca się

światach, „z kim bydli”. Nagle to wydarzenie: kolejna przesyłka wypada mi z

rąk. Z przerażenia i porażenia. Bełkot mistyka? Cherubowy wędrowiec naszych

czasów ma przed sobą już tylko kamienny wybór. W domku Jakuba Böhme na

Nyskim Przedmieściu w Zgorzelcu myślałem o duchowych rytmach młodzieńca z

Kamiennej Góry. Młodzieńca o wzorowych obyczajach poetyckich. Zrodzonego z

żebra Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego i skrzydła Edy Ostrowskiej. Taki

mieszaniec przydrożny. Nie wiadomo kto. Tacy są najciekawsi. Wystrzelają

ponad pulpę, ponad mamałygę poetyckiej współczesności.

 

Uduchowiony inaczej, pokrętnie i prawdziwie. Topornie rymujący. Jakby bił

głową o mur. Jakby wyrąbywał ścieżkę w nagle nośnej barokowej tradycji

wadzenia się z trupem, wleczenia za konduktem, poważnego bawienia się

rozkładem, dogadywania się z końcem i początkiem.

 

„Każdego dnia przeżywam śmierć i zmartwychwstanie/ i znowu śmierć słowa./

Język objawienia mętnieje jak woda pod kwiaty.” To Bonowicz w ostatnim

tomiku. Bo poezja polska chce wrócić do tych spraw. Przepraszam za wielkie

słowo, do Boga. Chce zobaczyć życie i śmierć po tej samej stronie, skupione

w Jednym jak w soczewce. I właśnie szuka języka. Dajcie się ponieść i

zaskoczyć tym próbkom. Na przykład tej. Inaczej nie macie czego tu szukać.

 

 

                                                                                        Karol Maliszewski

 

 

**************

 

to Miasto Podziemne, zawsze jesienne

ma takie mgły inne, takie pojemne

schowany w Zadymionej Kawiarni

mogę patrzyć i patrzyć

jak wgniatają się w Jej szybę

jak oplatają wystawy

jak wiodą przechodniów pojedynczych

i tych ubranych w pary, w Płaszcze Naprzemienne

w niewiadome, w barwne gry i w bezbarwne zabawy

 

 

Niewidome Księżyce wyciągają Tutaj ręce

upominają się o tam zastawione życie

jeśli znasz jakąś receptę

wiem, że ją mi prześlesz, że przecież

zaśpiewasz najlepiej, jak potrafisz

gdy zapłacę za kawę i wyjdę na ulicę

deszczową, Żałobną Piosenkę

 

 

 

 

***************

 

 

zielone koło pękło

pękło

niebieskie koło Wielkiego Wozu

zamiast kwitnących drzew i ognistych krzewów

metaliczny dźwięk Małego Dzwonu

prowadzący do wnętrza Martwego Obozu

 

żeliwny splot korzeni w jedwabistym kośćcu

będzie ich więcej i więcej wokół Nowego Domu

już zawsze będą gośćmi

czarnego Jedynego Pokoju

świadkami

spopielonego Nasennego Spokoju

 

Niepokój

nie utrwali się na żadnej błonie

odciśnie się jedynie w błocie

zadudni w krokach tych

którzy zostaną ochrzczeni w Biegu

którzy będą spóźniać się w Bogu

 

05

 

*********************

 

skoro nie można jej nie mieć, to ją przecież masz

konieczną całość
skórzaną płachtę, którą raz szamoce, a raz zszywa wiatr

i zrośniętą kość potwierdzającą jakość

degenerujesz się, ale w sobie zbierasz

odczuwając radość

 

jest i trochę przyrodnia, trochę przechodnia twarz

oczy, usta, uszy tworzą kolaż

jedyny obraz, który tak naprawdę znasz

który podziwiasz i którego tak łatwo nie oddasz

gdy usłyszysz wywoławczą cenę, marszcząc brwi

powiesz, że nie grasz, wychodząc przez drzwi

 

w trochę czekającą, trochę przyczajoną stronę

cierpliwy cel przecież graniczy z niecierpliwym cudem

ten, który trafi, zostanie trafiony

i to nic, że będzie zmęczony

będzie po wielokroć, po wieczność odbijać się w sobie

rykoszetem zapomnieniem z uporem

 

 

 

 

*******************************

 

 

gdzie przechowuje się mój bóg

wiadomo od zawsze

 

pocieszenie, odkrywanie twarzy

zlewającej się z przypadkowymi krajobrazami

podlega rygorom przestrzeni

wraz z tyloma innymi zapowiedziami

wolności

 

gdybym go pomylił

z kimś innym, podobnym lub nie

nie wywołałoby to trzęsienia

ani nawet przesunięcia dekoracji

w lewo czy w prawo

z codzienną czułością bądź bez niej

 

tylko teatralny śmiech na pustej sali i trumna

- nikt nie umarł albo każdy -

wszyscyście przyjaciele, którzy biegniecie

po nagrodę, po zwycięstwo, po rekwizyt

nasze wybudzenie przy wygaszonym świetle

 

przy nigdy nie zapalonym –

oczy otwarte

schowane we śnie

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton