Śniadanie
Drzewo samego siebie nie opuści
Niebo nie zostawi ziemi a ziemia nieba
Dla kogo jestem?
Och słychać głosy śpiące w wąwozie
Na starej gazecie kroję pomidora
chyba to był ptak chyba żmija
chyba zabłąkany chyba zabójca czy może życzenie
O zdradliwa poezjo!
We wnętrzu domu
nie wyglądany zapomniany
Dla kogo jestem?
Parzy się kawa Do ognia podkładam
Kovač 1972
Po potopie
Cicho... Tylko zgrzyt szybów w dali,
lśnienie i drżenie... Gdy opadła mgła,
zobaczyłem dom, pole, skraj lasu.
Z okna wyjrzała kobieta. Mężczyzna w cieniu za nią.
Zaszczekał pies. Gołąb klaszcząc skrzydłem,
podniósł się w powietrze. Z radia muzyka.
Na wzgórzu stóg jak arka Noego.
Ledvice 1965
Serce i ziemia
Serce i ziemia – naczynia połączone.
Dlatego jestem tam, gdzie jestem. Właśnie teraz, tu.
Bez miłości, bez dotyku. Jak zabójca z ofiarą.
Z kopalni do knajpy i z powrotem, w błocie.
Noce bez końca i dnie... Dziwny rezonans.
Iskrzenie drutów we mgle, czerwone róże
pod murem cmentarza.
Ledvice 1965
Pierwszy raz na Litwie
Najpierw zobaczyłem
z okna pośpiesznego pociągu
moje dzieciństwo na wsi
po wojnie: nędzny konik ciągnący wóz
z trumną i ciemne postaci
z pękami mieczyków w ręce,
aniołowie z gałązkami palm.
Wilno 1989
***
Nie chodzi mi o własność: na stole kwiaty,
a nasza miłość – ta ciemna, przeklęta,
jak dwa wbite w siebie zwierzęta.
I na nic gesty. Palimy, właśnie przebudzeni,
popatrz: dym, żadnych słów. A ty – co z tego przetrwa? –
przed lustrem naga myjesz zęby
Kostomlaty 1975
***
Rozmawiając, tylko we dwoje, przeczuwamy,
że jest jeszcze ktoś, skulony w kącie;
i z jego snu zostaje poczucie przestrzeni:
na prawo dom, parę drzew wokół –
a co za nimi? Za nimi pokrywa ze szkła
jak cień. Po co to wszystko?
Odrzucać rzeczy, a potem wewnątrz,
jeśli się wrócisz, czekają słowa
bez nazw.
Kostomlaty 1975
***
Gdzie jesteś? wszystko płynie...,
tylko ja tu: zarośnięty ogród
i kamień w ścianach domu – jestem świadomy.
Przecież wiem: świat się zaokrągla, cichnie
i spowalnia bieg; w jedno spłynie
to, co z zewnątrz przychodzi i co się wewnątrz rodzi.
Tak i moje życie wydaje się rozdarte,
podobne do złudzenia: czuję jego ostre krawędzie.
Kostomlaty 1974
Przełożył Karol Maliszewski
IŘI ČERVENKA – czeski poeta, prozaik i tłumacz, urodzony w 1943 r. Studiował filozofię i filologię czeską w Brnie. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pracował jako robotnik leśny w różnych miejscach Czech i Moraw. Od 1978 jest kasztelanem na zamku Pecka (po drugiej stronie Karkonoszy). W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wiersze i przekłady drukował w samizdacie. Wybór jego wierszy ukazał się w 1996 roku w Pradze pod tytułem „Pamięć chwili” („Paměť okamžiku”) – z tej książki pochodzą zaprezentowane teksty. Tłumaczy literaturę polską na czeski, m.in. Miłosza, Vincenza, Kołakowskiego, Orłosia.