Cegła - Literatura - Proza - Poezja
WSPIERAJ NIEZALEŻNĄ TWÓRCZOŚĆ - PRZEGLĄDAJ REKLAMY GOOGLA
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #4
 
FINK
Andrzej Wariat
Odsłon: 2126, Komentarzy: 7
 
FINK
TEORIA PRZEMOCY SYMBOLICZNEJ A „FERDYDURKE”
Odsłon: 10452, Komentarzy: 6
 
JIŘI ČERVENKA
wiersze
Odsłon: 2340, Komentarzy: 1
 
KAROL MALISZEWSKI
Korespondencja seryjna - Sławek
Odsłon: 2754, Komentarzy: 0
 
KRZYSZTOF ŚLIWKA
Wiersze
Odsłon: 3094, Komentarzy: 4
 
MIROSLAV VLK
Fajerwerki
Odsłon: 2178, Komentarzy: 0
 
PIOTR SUS
Wiem, ale wstydzę się powiedzieć
Odsłon: 1990, Komentarzy: 0
 
TOMASZ JASKUŁOWSKI
Powieść-worek
Odsłon: 6957, Komentarzy: 1
 
TOMASZ WAŻNY
Obraz Correggia
Odsłon: 2223, Komentarzy: 0
 
KAROL MALISZEWSKI

Korespondencja seryjna - Sławek

Karol Maliszewski 
KORESPONDENCJA SERYJNA
(talenty z e-maili)


Odcinek trzeci: „SŁAWEK”

           Szanowny panie Karolu, mam 25 lat i piszę wiersze. jeżeli miałbym pewność, że pan moje utwory przeczyta, przeanalizuje i odpisze co o nich sądzi, wyślę panu kilka. potrzeba mi obiektywnej krytyki znawcy. chcę wejść do poetyckiego światka i wiem, że jeśli pan zechce może to uczynić. byłbym wdzięczny. proszę się mną zająć. na początek prześlę panu dwa wiersze i proszę zmierzyć je krytycznym okiem. potrzebuję tego. jeśli zainteresuję pana jako poeta (no bo jak inaczej mógłbym) będę pana odkryciem, jeśli nie - zwrócę się do kogoś innego. pozdrawiam.
                                                                                                                                                  Sławomir

 


Konsument

Zadzwoniłem dzisiaj z pracy
do Justyny. Przeklęty telefon
nie dawał mi spokoju.
Justyna jest chora.
Boli ją głowa, gardło,
ma stan podgorączkowy
i dzisiaj do mnie nie przyjdzie.
Wczoraj też jej u mnie nie było,
ale to nic, bo pracowałem do późna.

-Powinieneś czterdzieści osiem
godzin siedzieć w pracy- mówi
zachrypniętym chorobą głosem.
Tak oto dalszą część dnia
spędzam nie spełniony.
Robię przypadkowe zakupy,
na których dokończenie
przypadkowo brakuje mi pieniędzy.
Z tego braku rodzi się we mnie
obsesyjnie głodny konsument.
Z każdego braku on się we mnie

rodzi.

 


Pierwsze wyznanie hipokryty

 

Po każdym swoim pijaństwie
pozostawiam w świecie coś pustego.
Po ostatnim były to:
portfel, bo pieniądze zamieniłem
na alkohol, i koszula,
bo mnie w niej nie ma
a ona gdzieś jest.
Zostawiłem mnóstwo pustych
miejsc, w których byłem
oraz kobiet, w których
nie musiałem być,
żeby były puste.

 

    Szanowny Panie, odkrycia na razie nie będzie, tak pisze teraz wiele osób. Nie przeczę, że dysponuje Pan sporą sprawnością, inteligencją językowa i wyczuciem formy, ale to teraz trochę za mało, żeby być aż odkryciem. owszem, to jest drukowalne. Ale to tylko moje zdanie, bowiem może Pan trafić na redaktora, który orzeknie, że to drukowalne nie jest. Niewątpliwie, ma Pan talent, proszę kontynuować pisanie i nie zrażać się niechęcią niektórych środowisk. Trzeba wysyłać gdzie się da. Mam na myśli konkursy i czasopisma. Ma Pan szansę na sukces.
Pozdrawiam.
             Karol Maliszewski


        

    Serdecznie witam i dziękuję za odpowiedź. była motywująca. przesyłam Panu jeszcze trzy moje wiersze. proszę je choćby przeczytać. są dobre. czy takie wiersze mają szansę wygrać jakiś konkurs? czy takie wiersze pisze wiele osób? byłbym wdzięczny.........proszę. pozdrawiam.
Sławomir

 

Jestem, więc piszę

nie lubię pisać wierszy na brudno.
muszę przy tym dużo myśleć i jeszcze
więcej muszę kreślić, bo mi się zdarza,
że głupotę palnę jak nie myślę.
staram się pisać starannie, abym

mógł się później przejrzyście odczytać.
to zrozumiałe – mój paniczny pęd ku
samoświadomości niejeden wiersz już
nakręcał i niejedną nakręcił kobietę.
mam w sobie mnóstwo skreśleń.

lubię wiersze, których nie potrzeba
później przepisywać, i w których
coś mi się udaje albo ktoś mnie kocha,
ewentualnie ja udanie kocham.
takie od początku są czyste.

ty jesteś czysta, więc od początku
wybacz, że chwilami będę miał ochotę
ci pierdolnąć, powiedzieć brzydkie
słowo pod twoim adresem albo najnormalniej
w świecie zerżnąć gdzieś w bramie przy rynku.
wybacz, ponieważ świat ma większy ode mnie
długopis a wszyscy nasi znajomi noszą
maski korektora z podrzędnej gazety i
tak potwornie kreślą tylko moje teksty.
to nie twoja wina. wybacz.

ja naprawdę nie chcę pisać tych wierszy,
w których nie wiem kim jestem..

ale jestem

 

UV

w to piekielnie parne popołudnie,
kiedy z iście diablim wzrokiem
przepowiadasz rychłe przyjście
wiecznej zimy, jestem małym, chorobliwie
zapatrzonym w słońce chłopcem o posturze
wątłej i białej jak kreda cerze.
teraz tak powszechnie: mylić miłość
z nadmiarem pigmentów.
spójrz tylko! przecież wszyscy turnusowi
kochankowie wyrażają sobie czułość
poprzez bladą stronę dłoni.
chyba jestem więc przesadnie czuły
i tobie się to chyba nie podoba,
bo uparcie mnie wystawiasz na działanie
tych zabójczych promieni.
czy nie widzisz, że na mojej skórze
pojawiają się bolesne bąble, i że
wewnątrz hutniczego pieca wiję się
i kurczę jak robak na haku?
ile czasu ci potrzeba, abym w twoich
oczach stał się atrakcyjnie blady i,
do cholery,
jakie ryby chcesz mną karmić i dlaczego
wciąż powtarzasz, że mało cię kocham.
to męczące. przecież ja, kupiłem ci
na gwiazdkę karnet do solarium,
a ty mi nic nie kupiłaś.
dlaczego?
masz sześćdziesiąt minut.


        

      Panie Sławku! No cóż. Wydaje mi się, że są niezłe w pewnej konwencji, w pewnej poetyce. Sprawa jest prosta - jeżeli trafi Pan na jurorów zainteresowanych taką poetyką, na pewno ma Pan szansę na nagrodę w jakimś konkursie. I tak samo z drukiem, myślę, że Pańskie teksty komuś mogą wpaść w oko, komuś kto jest zwolennikiem takiej właśnie konwencji. Ale świat nie kończy się dzisiaj, trzeba dalej cholernie pracować, czytać, czerpać inspiracje od twórców wszystkich poetyk i pokoleń. Serdecznie pozdrawiam.
                                                                                       Karol Maliszewski


           


     Witam Panie Karolu, jakiś czas temu wysłałem do Pana kilka wierszy mojego autorstwa. serdecznie dziękuję za odpowiedź, była motywująca, a niczego innego jak motywacji mi nie potrzeba. sprawa jest jednak inna. mianowicie, doczekałem się debiutu prasowego. moje wiersze ukażą się w TOPOSIE jeszcze tego roku. na konkursie im. r.m. rilkego znalazłem się w pierwszej piętnastce, a w protokole z obrad jury tegoż konkursu wymieniono moje godło (UCHO). K. kuczkowski pisze, że jestem utalentowanym poetą i ja o tym wiem. Moja poetyka nie jest taka sama jak wszystkie. jest inna. dużo czeka mnie pracy, ale powoli w mojej literackiej świadomości zaczyna się coś tworzyć. pewien rodzaj spójności, mój styl. a warto zaznaczyć, że jestem samorodkiem. nigdy nie obracałem się w poetyckich towarzystwach. osobiście nie znam żadnego poety. potrzebuję jednak takiego kontaktu. potrzebuję rozmawiać. byłbym wdzięczny, gdyby i Pan zechciał porozmawiać ze mną. wiem, że jestem kroplą w morzu i wiem, że Pan być może dostaje setki takich listów... aaaaaaaaaaa, sam już nie wiem co napisać. Jutro wyślę Panu moje wiersze, bo jestem w kafejce i kończą mi się pieniądze. proszę nie sugerować się tymi utworami, które do Pana wysłałem wcześniej. to nie ja......no może trochę. chciałem pisać jak wszyscy, bo sam Pan wie jak ciężko pisze się z boku. dobra, kończę już, bo głupoty jakieś wypisuję. liczę, że porozmawiamy. jeśli nie teraz to na pewno w przyszłości. niedalekiej. pozdrawiam.
Sławek
  

 

           ***

mam w głowie pustkę i oto nadchodzi
wieczór, który potrzeba jakoś wypełnić,
a nie za bardzo jest czym. dość dawno już
temu wypłowiały wszystkie we mnie kolory,

choć jest jeszcze czerń i biel. te dwa bieguny,
na które się składam, którymi wypełniam
wszystko bez konkretnych zależności czy
widzi mi się.

a więc, kiedy już nadszedł ten wieczór,
mój głos zabrzmiał słowami innych poetów,
innymi słowami niż moje. pobrzmiewał, czytając
te wiersze, których nie znam, poetów, których nie czytam.

justynie spodobał się Macierzyński, bo pisze
o Justynie, i Świetlicki, bo podobał się zawsze.
reszta to jakieś placki, stwierdziła, i coś w tym jest.
robienie wielkich rzeczy z miniatury świata

i ten rozgłos wokół szklanek z herbatą,
niedopitych albo potłuczonych, sprawia,
że postępują u mnie liczne widzenia rzeczy martwych
w obrazach jak z apokalipsy.

bóg skarałby mnie, gdybym oślepł i piekło
natychmiast by się podemną otworzyło
i spadłbym do piekła.

        


      Panie Sławku! Widzę, że w zakamarkach tych wierszy siedzi, czai się Świetlicki. Nie mówię, że źle czy dobrze. Po prostu ucho to wychwytuje. Czy reszta to na pewno placki? Proszę jednak spróbować poczytać resztę. Może coś z tego fajnego wyniknąć, zasób środków wzbogaci się na pewno. Jest dobrze już teraz, to są ciekawe teksty i czyta się z zainteresowaniem, parę drobiazgów gdzieś tam sobie zgrzyta, mniejsza z tym. Ale odradzałbym bardzo dryfu w stronę Macierzyńskiego, stać pana na więcej biorąc pod uwagę rozległość wyobraźni i wrażliwość. Czy na pewno w poezji najważniejsza jest "pozaplackowa" wyrazistość? Można się sprzeczać. Zresztą pan o tym już wie. Życzę dalszego ciągu. Żadnej łatwizny. Przyjechałem i odjeżdżam, dlatego tak zdawkowo. Serdecznie!
                                                                              Karol Maliszewski

         
      Serdecznie witam Panie Karolu, no i udało mi się tą Legnicę "zdobyć". tak już mam, że jak w coś bardzo wierzę to mi się spełnia. inna sprawa, że nie we wszystko wierzyć potrafię.
przesyłam Panu trzy nowe wiersze. mam kilka problemów dotyczących mówienia w wierszu prawdy. czy aby wiersz był przekonywujący musi być prawdziwy? często mam wrażenie, że mój bohater to kłamca i dyktator. wstyd mi za niego. tfu. ale taki już jest i nic na to nie poradzę.
te wiersze, które przesyłam Panu wzbudzają we mnie najmniej wątpliwości....i to chyba dobrze. tych wierszy jestem pewien. pozdr. i czekam na odpowiedź.
 Sławek Elsner


 


     Moja skóra jest szara i szorstka

niebawem zstąpi wiosna jak Chrystus
i stopnieją lody. rozpłyną się zimne kraje,
a kobiety w czerni staną się białe
i wiotkie jak papier.
niebawem zapłonie iskra na spękanej
tafli i nada kierunek.
kraj przejdzie w płomienie,
cała ludzkość z mojego klimatu
pójdzie do spowiedzi
rozgrzeszyć się z zimy.

 

      Przypominamy

wielki sen się kończy.
koniec wielkiego snu na jawie.
zabrakło argumentów na śnienie
i wstać trzeba, bo budzą.

wielkim budzikiem budzą
to małe, skulone w kącie.
przeźroczyste, bez skóry budzą.
trzeba wstać i powlec,

pokazać nic, wystawić nic
na wszystko. namiętny pocałunek
świata na zaciśnięte usta przyjąć,
współczesną urbanistykę

na prostokąt bez formy
nałożyć.

 

 


Europa

za oknem burzy się. na targowisku wleką
ciężkie, żelazne topory. ciężkie, żelazne
chmury nad targowiskiem i mnóstwo zwierząt.

żadnej polityki, żadnego mydlenia oczu
pamięcią o poległych, żadnych ustrojów
i nagłych potrzeb reform.

wyrwany z podziemia roztrzęsiony impuls
zapuścił korzenie i tkwi jak biały posąg.
żadnego tła, żadnego ruchu się tutaj nie czuje,

żadnych dłut tu nie ma czy gipsu.
jest martwy posąg w koronie.
martwy, biały posąg

z czerwonym sercem
na targowisku.

 

Ość w gardle

moja miłość jest jak
smażony filet z makreli,
który ci przygotowałem
z okazji twojego powrotu
z pracy, a który potem
(bardzo zgrabnie zresztą)
przepadł w jamie twoich
ust, w czeluści
przełyku.


Zbawienie

moje miasto
ma dwie ulice,
przy których nie ma
Kościoła.

za moje grzechy,

w centrum,

krzyżują się.


  Panie Sławku, co to znaczy "zdobyć Legnicę"? Czy będzie tam drukowany Pański tomik? A warto, warto, jeżeli tylko ma pan więcej takich dobrych wierszy, jak te nadesłane. Bardzo interesujące, sugestywne, zwarte. Tylko pogratulować! Kwestia szczerości czy autentyczności nie ma nic do rzeczy, to może być jedna wielka fikcja, byle tylko poruszało, totalnie docierało do czytającego. Do mnie właśnie dotarło. Dziękuję i pozdrawiam.
Karol Maliszewski
cdn. KM 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton