Miałem wizję doskonałego czasu; wyobrażenie idealnego stanu.
Wizja pierzchła przed którymś zwyczajnym porankiem, kiedy nagle przestało być niezwykle. Wyolbrzymiona mądrość groteskowieje w zetknięciu z prawdą. Obłuda i śmieszność między sobą dzielą ideał; trawią wielkość i nadzieję.
Pojęcia...Pojęcia...Pojęcia
...one przecież coś nazywają!
Nie jestem banalny! Bywam żałosny; godny pożałowania- zupełnie jak moja wizja. Przeklęty dzień, w którym ją uznałem.
Wyobrażenie stale przemyśliwane; ulepszane widzenie z jednodniowym wyprzedzeniem; planowanie z założeniem; oczekiwanie, oczekiwanie...
Trwanie w czasie świadectwem nieudolności. Kłamstwo wyparło spokój i piękno z głowy. Odtąd sama forma (ona treści nie dorówna). A dalej? ...Nienawiść, uznanie marności, śmierć bez zbawienia, i strach, co przenika wcielenia.
Część I: Przebudzenie
Majaczenia
Na granicy obłąkania, lub w samym jego środku- jak się poruszać, zaistnieć, by podejrzeń nie wzbudzać, żem taki, jak wszyscy. Lepiej szaleńcem być niewiadomym swej niezwykłości, niźli w psychozę celowo popadać; ciemne stany umysłu na życzenie Złego badać. Wszelakie alkohole toczyły przekonania o końcu świata, o dokonaniach... Otóż w małym pokoju, ciemnym, zielonym i często czerwonym, armagedon się odbył- istna zagłada. Wielość wieczorów tego wymaga, by świat kończył się i zaczynał; by wariatem się poczuć, by obraz się wyginał.
Dlaczego, na Boga, szalony nie jestem do końca?! Dlaczego księżyc w dzień nie zaświeci, a nocą nie ujrzę słońca?! Czy chorym psychicznie urodzić się trzeba? –Niech taka więc będzie wola nieba: żebym chorować na mózg się nauczył, bym marzeniami sowicie się utuczył, a gdy solidnie przeżuję swe słowa- naszczam na myśli... rzecz będzie gotowa.
Majaczenia 2
Rozbierz dłonią swoją myśli moje- niech będą nagie. Niech umysłu potęga stanie przede mną w całej swej okazałości; zobaczę ją wtedy wielką i piękną, i zrozumiem. Dogoń mnie wreszcie! Wątpliwości knieje zmień w łąki przemyśleń zielone; rosą usiane pastwiska u stóp Olimpu- u granic istnienia. Pozostaw w niebycie me żądze tajemne; nie poznane rozumem namiętności i pragnienia.
O! Życie! Nie dość masz straszenia? Nie dość ofiar twej zaborczej i niszczącej konieczności? Dziś utknąć mi przyjdzie, i jutro, i jeszcze... w nierealnej, zatrutej nicości, gdzie świat wygląda, jak nie wygląda i myśli wirują. Opadł mnie śmiech idioty i zewsząd halucynacje...
dzisiaj wzrusza tak niewiele
bądź tu ze mną mój aniele
teraz prawdę wyznam sobie
nocą ktoś się czegoś dowie
czas szczerością wykłuć oczy
alkoholem się zamroczyć
zdobyć się na parę słów
poczuć w sobie siebie znów
Rachunek sumienia
„Jaki jestem?” –Pytam siebie... Wciąż zasłużyć chcąc się w niebie, gwałcąc przykazania stale; czynię przygotowania do spowiadania:
Oto umysł swój katuję- oto życie swe marnuję myśląc tak, jak jest naprawdę (a jak jest?- niech tylko zgadnę...).
Klękam tu, przed Tobą, Panie! Proszę, przyjmij me wyznanie, jako nagą szczerość pragnień; nie miej za złe tych zagadnień:
Niech na imię ma Afrodyta, ta, co mnie schwyta, i uniesie ciałem; ta, którą zawsze mieć chciałem w łożu zmysłowej rozkoszy- o jej wdzięki w sennych marzeniach proszę. ...I te dobra papierowe, za które rzeczy można mieć gotowe- tak niechciane czystą duszą, lecz je wciąż wydawać muszę, wciąż zagarniać za cokolwiek, ciągle mieć je, bo są wolne. „Teraz glanem go uleczyć”- dać się czasem też rozwścieczyć; krzyczeć w myślach: „Zabić chuja!”, albo „Niech się skurwiel buja!” –Nienawidzić kogoś za to, że uświęca coś, czym gardzę (i żałować słów wulgarnych, gdyż rozmawiam z Ojcem wszakże...).
A ja biegnę
przez trawniki
strzały milkną
tylko krzyki
mojej zmarłej
świadomości
której w słońcu
bledną kości
Oto powiedz, Boże Bogów! Czym ja jestem u Twych progów, skoro sam nie wierzę w to, co głoszę całkiem szczerze? Taka więc ma wina główna, żem się nie ustrzegał gówna, co świat toczy postrzeżenie... W związku powziąć pragnę zadośćuczynienie.
Z konfesjonału
Ksiądz:
Co uczyniłbyś z wolnością, synu?
-Z nieograniczoną swobodą,
z wielką fortuną
w willi z ogrodem
i wielkim basenem...
Co, gdybyś drogą żonę woził
jeszcze droższym samochodem??
Poeta:
Gdybym był bogaty,
proszę księdza-
co bym uczynił?
Ksiądz:
Tak, synu!
Gdybyś mógł mieć wszystko-
co wtedy??
Poeta:
Otóż ojcze, umarłbym.
Z twarzą zgorzkniałą,
ze złotą strzałą,
z burbonem w tętnicy,
z dala od kaplicy,
ze śniegiem w nosie
i umysłem rozwianym
w kosmosie.
...umarłbym.
Ksiądz:
Odejdź w pokoju, głupcze!
...I zastanów się nad sobą.
Puk! Puk! Puk!
Czas pokuty
Oczy błądzącego w ciemnościach
szukają światła.
Powiększone źrenice wypatrują
i wypatrują.
Jasność przychodzi znikąd.
Jest ciepło.
Słodycz
Odwaga
Spokój
Oślepiające białe słońce
głaszcze mnie po twarzy,
uśmiecha się.
Parada blasków i cieni.
Powiększone źrenice wypatrują
i wypatrują.
Ciemność przychodzi znikąd.
Jest zimno.
Gorycz
Zwątpienie
Chaos
Sine chmury przykryły piękno,
które się uśmiechało-
teraz płacze.
Zanurzam się w szambie,
myśli wokół mnie śmierdzą-
teraz płaczę.
Część II: Zaśnięcie
Sen
A cóż to! Przedziwne ujrzałem cuda:
mgławica kolorów śmiechem parsknęła
po tym, jak dusza ulatać poczęła
pod same niebiosa, gdzie rajska nuda.
„Wracajże, wracaj! Duszyczko zbłąkana;
nie dla cię to miejsce, moje kochanie!
Ty do bram piekieł rozpocznij pukanie-
w rozkoszach męczarni będziesz skąpana.”
„Za co tak cierpię, gdy radość twa wielka?
Potęgo rozumu, Okrutny błaźnie!
Dosyć nocą krzyków twych, niemych wprawdzie,
lecz słyszę ja, że rozpacz w nich wszelka.”
Wtedym zobaczył niezwykłe zjawiska:
Trąb tysiąc grało, gdy niebo płonęło;
z łona swojego szatana poczęło,
z piekieł zaś Bóg Wszechmogący wyrasta!
Niepewności wówczas duszę opadły-
czy Bramę Piotrową przekraczać warto...
Wtem, głosów tysiące w grzmot się utarło-
obrazy Zaświatów nagle pobladły...!
Sen II
Notatka z „N”ocnego
I sączy się sen, i sączy się,
i się sączy
i plącze ten sen, i plącze się
i się plącze;
jedną z wysp nasącza
na Oceanie Spokojności
- zamieszkamy tam...
Na nią wracają modlitwy,
a wszystkie z miłości-
zamieszkamy na jednej z wysp
- zamieszkamy tam...
I sączy się odcieniem fioletu
sen
przez palce się sączy,
i krzyki plącze;
i nasze krzyki...
Wypalam snem oczy
by widzieć już
Sączystą wyspę
- zamieszkamy tam
- i nasze krzyki
...