Karol Maliszewski: KORESPONDENCJA SERYJNA
Odcinek drugi: „JUSTYNA”
Coo? Znowu Justyna?! Pewnie myślicie, że mi odbiło albo błąd drukarski, czy coś w tym stylu. Nie. Wszystko w porządku. Nieśmiała korespondentka mailowa wypłynęła właśnie na salony literackie. O tym chciałem w tym odcinku napisać. Ucieszyć się publicznie z tego. I dać nadzieję innym, nieśmiałym, skromnym, zahukanym. Może i pośród was drzemią tak potężne talenty... Odpisałem dziewczynie szczerze, że wiersze mi się bardzo podobają. Nie sądziłem jednak, że od razu spodobają się innym. Myślałem, że będzie musiała na to jeszcze popracować. A tu szok! Cytuję...
Jury III Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego w składzie: Marek Krystian Emanuel BACZEWSKI, Wojciech GAWŁOWSKI, Krzysztof KUCZKOWSKI – przewodniczący, Piotr W. LORKOWSKI, Karol MALISZEWSKI, Jarosław MIKOŁAJEWSKI zapoznało się i oceniło ponad 4200 utworów poetyckich nadesłanych w 844. zestawach przez autorów z całej Polski oraz z zagranicy, m.in. Niemiec, Anglii, Litwy, Francji, USA i Nowej Zelandii. Na posiedzeniu, które odbyło się w dn. 24 listopada 2001 r. w Dworku Sierakowskich w Sopocie, w wyniku wnikliwej dyskusji Jury postanowiło przyznać:
Główną Nagrodę w wysokości 3.000 złotych zestawowi wierszy opatrzonemu godłem CHLORIS;
trzy równorzędne wyróżnienia w wysokości 500 złotych każde zestawom wierszy opatrzonym godłami: DRZEWO WIADOMOŚCI, MAREK i NINA.
Po otwarciu kopert zawierających dane autorów okazało się, że:
- autorką zestawu wierszy opatrzonych godłem CHLORIS jest p. Justyna BARGIELSKA zamieszkała w Warszawie;
- autorem zestawu wierszy opatrzonych godłem DRZEWO WIADOMOŚCI jest p. Jacek M. F. DEHNEL zamieszkały w Gdańsku;
- autorem zestawu wierszy opatrzonych godłem MAREK jest p. Wojciech KUDYBA zamieszkały w Nowym Sączu;
- autorką zestawu wierszy opatrzonych godłem NINA jest p. Ewelina BOCZKOWSKA z Bydgoszczy.
I co wy na to? Ale nam dziewczyna z Internetu rozkwitła... Tajemnicza, nieśmiała korespondentka. Ostatni numer „Toposu” przynosi nagrodzone wiersze i garść informacji o autorach. I kogo widzimy na zdjęciu? Zegnaj tajemnico! Bo Justyna jest wysoka, mocno zbudowana, ma długie kręcone, kasztanowe włosy, ciekawą twarz. Studiuje muzykologię na uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, gdzie urodziła się w 1977 roku. Dobra, dość tej biografistyki literackiej. Przepisuję dla Was jej nowe (właśnie nagrodzone) wiersze. Dla mnie pierwsza klasa. Przynajmniej niektóre z nich.
Dżuma
Sieć zdarzeń i uczuć, którą łowi mnie Bóg,
ma za duże oczka - wyślizguję się.
Nie pasuje do mnie żaden przyjaciel,
wróg, matka, ojciec, wibrator, kochanek.
Na moją miarę Bóg skroił dżumę,
co nadejdzie nocą - epidemia dla jednej.
Szał pojęć i cierni, przecinanie wrzodów,
majaczenia w pustce, jałowe zmagania.
To zły sen, który przeminie
dopiero kiedy ja przeminę.
To zły sen, który przeminie
dopiero kiedy Bóg przeminie.
Tornerai
Noce są teraz dłuższe nieskończenie,
sekundy odmierza puls żółtych świateł
na kolejnych skrzyżowaniach pustego miasta,
które przejeżdżam uciekając inkubom.
wrócisz wrócę kiedy jutro obiecujesz przysięgam
- Poppea do Nerona, w operze, po włosku,
wrócił w następnej scenie, po zmianie kostiumu.
Czy do mnie też wróci odmieniony?
Póki co szukam w sobie tego grzechu,
ale mężczyźni cuchną. Są zbyt miękcy lub zbyt twardzi,
jego ostatni dotyk zamienił mnie w kamień,
ostatni pocałunek zasznurował mi usta,
Najgorsze jest, że budzę się zlana potem
i przejęta pożądaniem wspólnego grobu
lub choćby dziecka, które nas rozdzieli
łagodniej nieco niż jego milczenie.
List
Ja teraz sprzedaję u cioci w sklepie -
pojechałam na wieś leczyć się z ciebie.
Garną się do mnie chłopcy na rowerkach,
a nauczyciel z gimnazjum mówi:
"Pani jest typem szafarki, niechże pani uważa
na kasę i na biodra".
Podkochiwanie się we mnie
wypełni mu lato od klamry do klamry.
Istotny jest też zapach moich myśli,
o tym, że chciałabym znowu
posłużyć się z tobą kodem uproszczonym
w jakimś stogu za stacją Mokra Wieś.
W nocy chodzę napić się wody -
pamiętasz tę złowioną przez ciebie jaszczurkę,
którą w południe wystawiłam w słoiku
na białe kamienie ganku,
a wokół ustawiłam lustra?
Spaliło ją w sumie sześć słońc,
bo byłam o nią zazdrosna.
Piję wodę z kranu,
i podstawiam nadgarstki pod strumień.
Podobno w kilka minut
przepływa tymi żyłami cała krew z człowieka.
Rano ciocia oczywiście mówi,
że przyśniłam jej się w komunijnej sukience
i powiedziałam, że nie przyjdę do sklepu,
bo się utopiłam w kanale.
Ja teraz sprzedaję u cioci w sklepie,
mijają minuty, spacerują osy,
wypełniam się sobą,
kamieniem.
cierpliwość
chce zatem by mu pokazać istotę intymności
przyjedzie na Wszystkich Świętych
cerkiewne słońce
prześwietli jej dłoń ukazując
standardowy w formie
tajemniczy w wyrazie
rysunek kości
bezpieczni od zamętu przejdą
po pokojach
niechcący zbudowali na gruzach
dom
w jasnej teraz sypialni czas usłyszeć
chłodne uwagi rzeczy
wymieniane
na ich temat
w scenariuszu jeszcze spacer
torowiskiem
przewieszone przez szynę
puste teraz
pełne kiedyś
zająca
futerko
(atlas ptaków na kolanach
jej dłoń tłumacząca
o popatrz
w trwałe związki
to kruki
nie pawie)
Aha, zapomniałbym. Justyna właśnie mi pisze, że cieszy się z druku w „Cegle”. Bo to Jelenia Góra. A jej tato urodził się w Szklarskiej Porębie.
cdn. KM