Cegła - Literatura - Proza - Poezja
WSPIERAJ NIEZALEŻNĄ TWÓRCZOŚĆ - PRZEGLĄDAJ REKLAMY GOOGLA
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #15

 
a) fink
info
Odsłon: 1587, Komentarzy: 0
 
b) Tadeusz Pióro
proza
Odsłon: 675, Komentarzy: 0
 
c) Tadeusz Pióro
proza
Odsłon: 624, Komentarzy: 0
 
d) Dariusz Foks
poezja
Odsłon: 782, Komentarzy: 0
 
e) Maciej Melecki
poezja
Odsłon: 838, Komentarzy: 0
 
f) Mariusz Grzebalski
poezja
Odsłon: 693, Komentarzy: 0
 
g) Łukasz Jarosz
poezja
Odsłon: 626, Komentarzy: 0
 
h) Ewa Brzoza
poezja
Odsłon: 765, Komentarzy: 0
 
i) Kamil Zając
poezja
Odsłon: 615, Komentarzy: 0
 
j) Ireneusz Korpyś
poezja
Odsłon: 764, Komentarzy: 0
 
k) Dominik Piotr Żyburtowicz
poezja
Odsłon: 621, Komentarzy: 0
 
l) Joanna Małgorzata Przybylska
poezja
Odsłon: 664, Komentarzy: 0
 
m) Grzegorz Kwiatkowski
poezja
Odsłon: 752, Komentarzy: 0
 
n) Filip Wyszyński
poezja
Odsłon: 634, Komentarzy: 0
 
o) Izabela Kawczyńska
poezja
Odsłon: 699, Komentarzy: 2
 
p) Magdalena Nowicka
poezja
Odsłon: 688, Komentarzy: 0
 
r) Paweł F. Majka
poezja
Odsłon: 605, Komentarzy: 0
 
s) Mariusz Cezary Kosmala
poezja
Odsłon: 692, Komentarzy: 0
 
t) Tomasz Smogór
poezja
Odsłon: 630, Komentarzy: 0
 
u) Paweł Kaczorowski
poezja
Odsłon: 574, Komentarzy: 0
 
w) Tytus Żalgirdas
poezja
Odsłon: 555, Komentarzy: 0
 
x) Marcin Sas
poezja
Odsłon: 555, Komentarzy: 0
 
x) Marcin Łukasz Makowski
poezja
Odsłon: 522, Komentarzy: 0
 
y) Maciej Gierszewski
proza
Odsłon: 659, Komentarzy: 0
 
z) Adam Kaczanowski
proza
Odsłon: 476, Komentarzy: 0
 
z) Szymon Stoczek
proza
Odsłon: 466, Komentarzy: 0
 
zz) Dariusz Sas
proza
Odsłon: 464, Komentarzy: 0
 
zz) Jerzy Roś
proza
Odsłon: 448, Komentarzy: 0
 
zz) Tomasz Krzykała
proza
Odsłon: 446, Komentarzy: 0
 
zzz) Rafał Klan
proza
Odsłon: 507, Komentarzy: 1
 
zzz) Robert Rusik
proza
Odsłon: 919, Komentarzy: 1
 
ł) Jacek Bierut
Spiski są złe - artykuł
Odsłon: 478, Komentarzy: 0
 
ł) Karol Maliszewski
Korespondencja seryjna - Przemysław Owczarek
Odsłon: 607, Komentarzy: 0
 
zzz) Rafał Klan

proza

 

TW Rafał Klan  

Kryptonim: Porte-fenetre
Rocznik: tajne
Teren: Wschowa - Zielona Góra

Uwagi: student Uniwersytetu Zielonogórskiego, laureat kilku konkursów literackich, m.in. wyróżniony na konkursie im. Marka Hłaski w Wiedniu za opowiadanie Oferta. Tym też opowiadaniem debiutował w piśmie ProLibris. Wielbiciel okien w dramaturgii Stanisława Wyspiańskiego.

 

 

Ambasadorowie 1533

 

Mieszkanie przy ulicy Matejki w piątkowy wieczór zostało oddane do dyspozycji Wernera Zausmanna. Nie sposób dzisiaj ustalić jakimi drogami tajemnicze wydarzenia  dotarły do tego dziwaka.  Sprawa trzymana była w tajemnicy, a mieszkańcy budynku przy ulicy Matejki na widok dziennikarzy  twierdzili, że nic nie wiedzą, jakoby pod szóstką stary Derszer popełnił samobójstwo. A tym bardziej nie potrafili powiedzieć, gdzie obecnie Stefan Derszer przebywa. I nawet fakt, że na miejscowym cmentarzu kilka dni po tajemniczych wydarzeniach przy ulicy Matejki, pojawił się nagrobek z inicjałami S.D. - nikt, ani ksiądz, ani grabarze, ani miejscowi urzędnicy nie wiedzieli kto został pogrzebany. Na pytanie wścibskich fotoreporterów, czy to zwłoki Stefana Derszera, otrzymywali zdecydowaną odpowiedź: nie!

Niektórzy byli zdania, że Zausmann został wezwany przez miejscowe władze, kiedy po raz trzeci ktoś odkopał trumnę, w której leżał tajemniczy S.D. Problem polegał na tym, że ponoć w trumnie nie było żadnego denata. Drewniana trumna miała być pusta. Ale zawsze po tych rewelacjach pojawiali się dziennikarze w okolicy i nikt z miejscowych nie potrafił wskazać odpowiedzialnej osoby za rzekomy wandalizm. Sam zaś nagrobek stał w tym samym miejscu. Nienaruszony. I nic nie wskazywało na to, żeby ktokolwiek próbował odkryć tajemnicę inicjałów S.D.

Inni znowu, których też trudno jednoznacznie wskazać palcem, byli przekonani, że to Zausmann naciskał na miejscowe władze, posługując się sobie znanymi metodami. I w rezultacie otrzymał zgodę i jeszcze tego samego dnia pojawił się przy ulicy Matejki. Nie był przecież ani detektywem, ani policjantem, prokuratorem czy kimś takim. Był raczej dziwakiem, znanym w kraju z tego, że rozwiązywał zagadki kryminalne, nad którymi głowiły się największe indywidua nad Wisłą.

Trudno też jednoznacznie powiedzieć czym Werner Zausmann zajmował się na co dzień. Był trochę malarzem, którego obrazy wystawiano w najznamienitszych, europejskich galeriach, trochę bibliofilem, znanym między innymi z wystawienia na europejskiej aukcji białych kruków drugą część Poetyki Arystotelesa, którą zresztą sprzedał za niebagatelne sumę jakiemuś włoskiemu dziwakowi, znanemu pod inicjałami U.E.

Wiadomo jednak, że w piątkowy wieczór na Zausmanna miał czekać samochód, niebieski polonez. Kierowca czekał na ulicy Piłsudskiego, jakieś sto metrów od dworca PKP. Równo o godzinie dziewiętnastej miał podnieść przednią maskę i sprawdzić ilość płynu do spryskiwaczy, ponieważ jednym z dziwactw Wernera Zuasmanna były czyste szyby. Kiedy kierowca wrócił za kierownicę, Zausmann siedział już po stronie pasażera.

- Pan Szymański? - zapytał Zausmann.

- Tak, Piotr Szymański.

- Cieszę się, panie Szymański, Werner Zausmann, jedźmy do tego domu, za godzinę odjeżdża ostatni pociąg, a rano mam konferencję, więc nie mamy czasu.

Piotr Szymański był o wszystkim poinformowany. Nie zadawać pytań, wykonywać polecenia Zausmanna, odgadywać jego zachcianki i spełniać je najszybciej jak to możliwe.

Dziesięć minut później przybysz wszedł do mieszkania Stefana Derszera, zapalił światło w korytarzu, poprosił Szymańskiego o popielniczkę, wyciągnął z płaszcza czerwone Lassmany, zapalił papierosa i kazał zaprowadzić się na miejsce zbrodni. Szymański prowadził. Ominęli kuchnię i łazienkę po lewej stronie, Szymański wskazał drzwi na wprost, otworzył je, zapalił światło i odsunął się.

- To tutaj, panie Zausmann.

Werner znał szczegóły sprawy. Miesiąc temu w tym miejscu padł strzał. Ktoś wezwał policję, sąsiedzi zbiegli się pod szóstkę, ale drzwi były zamknęte od wewnątrz. Próbowano je wyważyć, ale ostatecznie powstrzymano się i dopiero policja dostała się do środka. W mieszkaniu nie było nikogo. W pokoju, do którego wszedł Zausmann z Szymańskim, znaleziono broń, z której jak później dowiodło śledztwo, ktoś wystrzelił. Okna były zamknięte, pod oknem, przy kaloryferze, policjanci znaleźli kałużę krwi, jak się później okazało, była to krew Derszera, ale ani Derszera, ani nikogo innego nie znaleziono. Nic nie wskazywało również na to, by ktoś mógł Derszera wyprowadzić lub by sam Derszer próbował wydostać się z pomieszczenia. Derszer przepadł i nikt go nigdy więcej nie widział.

- Co pan o tym myśli, Szymański? - Zapytał Zausmann pomocnika.

- Nic nie myślę.

- Ma pan jakieś skojarzenia?

- Skojarzenia?

Werner rozejrzał się.

- Pusto tutaj.

- Pusto, panie Zausmann.

- Więc nie macie żadnych skojarzeń? - Werner podszedł do obrazu.

- Właściwie mam jedno.

- No, to proszę powiedzieć.

- Studiuję polonistykę, wie pan, i czytam różne książki, poezję czytam

- A dramaty?

- Dramaty, właśnie dramaty też i mam skojarzenie z dramatem, proszę pana, takie...

- Z konkretnym dramatem?

- Nie, właśnie nie z konkretnym, ale z jego strukturą – Szymański spojrzał na Wernera, ale ten przyglądał się obrazowi, przekrzywiając przy tym głowę w lewo i jakby spoglądając na obraz z ukosa.

- Ten obraz oczywiście był tutaj, kiedy policja...? - spytał Werner.

- Oczywiście.

- Niech pan mówi dalej, to ciekawe – tym razem Zausmann próbował spojrzeć z góry na obraz, wspinając się na palcach.

- Chodzi mi o didaskalia, proszę pana. Po prostu dużo myślałem o tym, co się tutaj wydarzyło i...

- No niech pan powie wreszcie, śmiało, co z tymi didaskaliami?

- Otóż u Wyspiańskiego często występuje taki zabieg, polegający na tym, że w didaskaliach mamy zapis rzeczywistości, natomiast w wypowiedziach bohaterów ta rzeczywistość ulega zniekształceniu i gdyby nie didaskalia, to czytelnik mógłby sądzić, że rzeczywistość jest taka, jak w relacjach bohaterów.

- I? - Werner wciąż stał przed obrazem przekrzywiając głowę, raz w lewo, raz w prawo, jakby obraz wymagał od Wernera nie lada wysiłku.

- I... - Szymański zwątpił w swój wywód.

- I?

- No, jakby to panu powiedzieć, ciało powinno leżeć pod oknem i moim zdaniem ono wciąż tam leży, tylko...

- Tylko, panie Szymański, tylko?

- Tylko, że w didaskaliach.

Werner Zausmann odwrócił się i spojrzał na młodego Szymańskiego.

- Ciekawe... ma pan tę popielniczkę, bo muszę zgasić papierosa, a nie mam gdzie.

Szymański trzymał naczynie w ręce i natychmiast podał Wernerowi.

- To bardzo ciekawe, co pan mówi. Więc innymi słowy twierdzi pan, że ciało tutaj leży, ale my ulegamy jakiejś zbiorowej halucynacji, tak?

- Nie chciałem pana urazić, naprawdę, nie wiem, czy halucynacji, nie potrafię tego wyjaśnić, pytał pan o skojarzenia, to powiedziałem, ale tak naprawdę, to nie wiem...

- Nie – Zausman roześmiał się – niech pan nie przeprasza, ma pan oczywiście rację, ciało leży tutaj i jak to pan ładnie ujął jest w didaskaliach. Problem polega na tym, czy mamy dostęp do didaskaliów, albo inaczej: czym są dla nas didaskalia? Według pana?

- Nie mam właśnie pojęcia?

- A mamy do nich dostęp?

- W pewnym sensie mamy, ale nie jako bohaterowie, bo... przepraszam za śmiałość, w pewnym sensie, teraz, przyglądamy się tej rzeczywistości oczami bohaterów.

- Tak, panie Szymański, coś w tym jest i wie pan, co? Właściwie moglibyśmy na tym poprzestać, rozwiązał pan zagadkę brawurowo.

- Słucham?

Werner przestał wykrzywiać głową przy obrazie, odwrócił się, wyjął kolejnego Lassmana z kieszeni, odpalił i uśmiechnął się, pokazując rząd żółtych zębów.

- Rozwiązał pan zagadkę, panie Szymański, potrzebna jest jeszcze wskazówka dla niedowiarków. Niech pan tutaj podejdzie i zobaczy ten obraz.

Szymański podszedł do Wernera.

- Wie pan co ten obraz przedstawia?

- Prawdopodobnie dwóch kupców i ich towary, na pewno to nie jest współczesny obraz.

- Na pewno, a widzi pan tutaj śmierć?

- Nie?

- A to? Jak pan myśli, co to jest?

I Werner wskazał na dolną część obrazu, na szczelinę pod nogami kupców, której widoczność była zamazana.

- Nie mam pojęcia, panie Zausmann.

- Nie będę pana męczył – spojrzał na zegarek - a musimy zbierać się, w samochodzie wszystko panu wytłumaczę.

- A ciało? - Szymański zaniepokoił się.

- Chyba pan nie myśli, że weźmiemy ciało, skoro jak pan wytłumaczył, może je zabrać ktoś, kto ma dostęp do didaskaliów, a widać z tego, że my nie mamy, prawda?

- Ale mówił pan, że jest sposób...

- Jest, jest, oczywiście, że jest, ale chodźmy stąd, bo naprawdę spóźnię się i jutrzejszą konferencję szlag trafi.

W samochodzie Werner wydawał się zamyślony i Szymański odpalając silnik uznał, że nie będzie męczył Zausmana.

- Widzi pan – zaczął przybysz – obaj widzieliśmy obraz, ale ten fragment, który panu pokazałem był dla pana nieczytelny. Tylko dlatego, że Holbein zastosował coś, co dzisiaj nazwalibyśmy obrazem anamorficznym, rozumie pan? Żeby zobaczyć, co ten fragment przedstawia trzeba spojrzeć pod właściwym kątem. Ja patrzę z lewej strony i kieruję wzrok w dół. Wtedy dopiero można dostrzec, panie Szymański, czaszkę, czyli śmierć. I to jest cała odpowiedź.

- Ale jaka? - Szymański zaparkował przed dworcem PKP.

- Niech pan pomyśli, to proste. To jest odpowiedź, czym dla nas są w tej historii didaskalia.

- Nie bardzo rozumiem, panie Zausman.

- Ale zrozumie pan, wytłumaczyłbym, gdybym tylko nie musiał wyjeżdżać, ale muszę, rozumie pan? Konferencja. Wierzę, że pan sam dojdzie do rozwiązania zagadki.

- I znajdę ciało?

- Tego nie mogę panu zagwarantować, ale będzie pan wiedział jak szukać, do widzenia, miło się z panem współpracowało.

Werner Zausman zatrzasnął drzwi. Spojrzał na zegarek, uznał, że zdąży jeszcze zapalić, wyciągając ostatniego Lassmana z czerwonej paczki, przechylił głowę w prawo, ale w paczce wciąż było pusto.

- Cholerne didaskalia – westchnął.

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
Komentarze
12/07/2009 13:25:45 - zgr3doo
genialne
 
 
  PARTNERZY SERWISU  
  Wrocław  Rura KalamburGrawitonProjektowanie stron
Noclegi