Cegła - Literatura - Proza - Poezja
********FAJNA FORMA FIRMOWEJ REKLAMY, KONTAKT: redakcja@magazyn-cegla.net - w ten sposób wspierasz literaturę**********
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #11

 
0) CEGŁA NR 11 FREE - info
fink
Odsłon: 1910, Komentarzy: 4
 
1) Do Julki
Jan Krata
Odsłon: 1549, Komentarzy: 0
 
2) Dokument 5
Raymond Roussel
Odsłon: 1384, Komentarzy: 0
 
3) wiersze
Łukasz Jarosz
Odsłon: 1614, Komentarzy: 0
 
4) wiersze
Konrad Góra
Odsłon: 2088, Komentarzy: 1
 
5) teksty free
Anna Czyrska Bartosz Wójcik Dawid Półrolniczak Grzegorz Kwiatkowski Izabela Fietkiewicz Paszek
Odsłon: 1560, Komentarzy: 0
 
6) teksty free 2
Jarosław Sujczyński Joanna Borzęcka Kamil Brewiński
Odsłon: 1683, Komentarzy: 0
 
7) teksty free 3
Maras Pijanowski Marcin Łukasz Makowski
Odsłon: 1512, Komentarzy: 0
 
8) teksty free 4
Nestow Skaczbia Piotr Gajda Przemysław Owczarek Michalina Janyszek
Odsłon: 2031, Komentarzy: 0
 
9) teksty free 5
Rafał Gawin Tomek Krzykała
Odsłon: 1597, Komentarzy: 0
 
91) Korespondencja Seryjna - Joanna Lech
Karol Maliszewski
Odsłon: 1822, Komentarzy: 0
 
92) GÓRA I DÓŁ - o poezji Konrada Góry
Jacek Bierut
Odsłon: 2631, Komentarzy: 0
 
różni autorzy
Wiersze z witryny
Odsłon: 1601, Komentarzy: 0
 
2) Dokument 5

Raymond Roussel

 

 

W roku 1905 świeżo upieczony dowódca 56 pułku piechoty postanowił wskrzesić pewną rocznicę, która niesłusznie poszła w zapomnienie.

Od niepamiętnych czasów każdy wyższy oficer pułku szczycił się posiadaniem medalu z podobizną świętego Jerzego, patrona żołnierzy.

Któregoś dnia jeden z nich, Armand Vage, dzięki anonimowi zaskoczył żonę w miłosnym duecie i tak zręcznie posłużył się pałką, że poważna rana, wynik młócki, uczyniła zeń wdowca – z łatwością uniewinnionego.

Vage nie miał rodziny, oprócz skąpej starej panny, swojej starszej siostry – a odziedziczył po niej między innymi kartonik z dwoma otworami, który musiał być kluczowym szablonem, naprowadzającym na ukryty skarb.

Nieboszczka, legendarna czytelniczka, za pomocą nożyczek, kleju i tekturek wyselekcjonowała stronice, których wymiary, identyczne z wymiarami patronu, wskazywały, że to właśnie na nich należy poszukiwać.

Pomijając wszystkie przypadki, kiedy dziury przedstawiały niedorzeczne kadry, Vage, w poszukiwaniu olśnienia, rozważał zawartość następujących stronic:

 

1. Spisek Ardecystów, którzy zbierają się na bankiecie, aby wybrać przywódcę: Balu bądź Dirceta. Pojawia się kurczę w nowym sosie – chodzi o chrzest potrawy. – Kurczak à la Flourdas – proponuje Balu, który wychwala starożytne cnoty swego bohatera:

Flourdas odkrywa w swoim ojcu szefa fałszerzy pieniędzy, którzy przezornie działają na pewnej wyspie. Niewzruszone sumienie czyni zeń denuncjatora, zastawienie pułapki doprowadza do masowych zatrzymań – oraz do samobójstwa ojca Flourdasa, który ma czas wyskoczyć przez okno.

Dircet, jego rywal, drąży casus: należy bardziej podziwiać Flourdasa jako twardziela, czy też potępiać jako ojcobójcę?

– Kurczak à la Flourdas – krzyczy cały stół, który czując wartość żelaznej ręki, obiera sobie Balu za herszta.

 

2. Przypowieść Lodeta „Dwaj sąsiedzi”. Sangal, opętany smakosz, kocha wyłącznie bogate dania, przechwalając się, że może wyrecytować tysiąc wyjątkowych jadłospisów. Wzór wstrzemięźliwości i wytrawny ogrodnik, jego sąsiad Dess opiera całe swoje szczęście na nieustannym upiększaniu ogrodu. Wskutek ekscesów Sangal przedwcześnie umiera po długich cierpieniach. Dess zaś w pogodzie ducha dożywa takiego wieku, że widzi przemijanie pewnej odmiany tulipanów, której promocję oglądał.

 

3. Confiteor Crudego, który w tym samym czasie co Barnille pożąda ręki niezdecydowanej Enice. Aby go zniszczyć, Crude planuje wykorzystać chorobliwy strach rywala przed burzą. Wigilia zaplanowanej przez trio przechadzki. Crude idzie odszukać w niebie Ornigeca, który w szczególności odpowiada za długość błyskawic – i płaci mu za porządny metraż o żądanej porze. Nazajutrz, podczas przechadzki, Ornigec bryluje, a Barnille objawia taką tchórzliwość, że pełna wstrętu Enice zaręcza się z Crudem. Szczęśliwy małżonek Crude z powodu swoich metod doświadcza później wyrzutów sumienia, co doprowadza go do spowiedzi.

 

4. Przepowiednia z Nadéac. Miłośnik jachtingu, hrabia de Festol, pyszny potomek bastarda króla Neustrii, przyjmuje wyłącznie na audiencjach. Ściana jego kajuty ukazuje poszarzałą mapę dawnej Europy, na której żywą czerwienią wyróżnia się Neustria. Przed wyruszeniem w długą podróż udziela audiencji znanemu czarnoksiężnikowi Gourtane, który zgodnie ze swoim zwyczajem zjawia się w stroju Kalibana – i wnet przepowiada mu katastrofę, badając na białym arkuszu figury nakreślone przez czarny pył, który upuszcza z uniesionej flaszeczki. Wściekły i przejęty, Festol każe swoim ludziom pojmać czarnoksiężnika i udaje mu się wydobyć zeń kojące wyznanie szarlatanerii: zamiast szukać klienteli dzięki renomie proroka niezmiennie dobrych nowin, Gourtane, aby nadać odcień prawdopodobieństwa swej domniemanej nadprzyrodzoności, czasem umyślnie naśladuje Kasandrę, udając, że daremnie buntuje się przeciw złym mocom – takim jak Kaliban, którego kostium w tym celu zakłada.

 

5. Karygodne rymy Sogego, modnego, frondującego szansonisty. Chodzi o afisz obwieszczający wierszem i muzyką Sogego pseudolist króla Mostara do siostry, dotyczący dodanego wyłącznie ze względu na nią zera do sumy pobranej z funduszy publicznych, przeznaczonych na renowację zmaltretowanej przez trąbę wioski nad jeziorem. Otóż nad bratem i siostrą krążą pogłoski o kazirodztwie. Pamflecista, aby spotęgować zawartą w cynizmie wyznania oskarżycielską przesadę co do ich bliskiej zażyłości, nakazał słowo „my” wszędzie dać na czerwono, miast na czarno.

 

6. Piękna rola dydaktyczna Anne de Greux, młodej wdowy z siedemnastego stulecia, o której rękę zabiega jej wiejski sąsiad i wasal, Gaston de Sessine. Otóż Anne to wykwintnisia, a Gaston, ofiara wczesnego sieroctwa, aczkolwiek dobrze urodzony, ciemny jest i nieokrzesany. Gaston nie budzi wstrętu w Anne, która oswaja go i kształci, jako bodźca używając w razie potrzeby często nawiedzającego go lęku, że zostanie opuszczony przez anioła stróża, którego w wypadku recydywy – mówi mu w dniu paskudnego przekładu na angielski – nie zawaha się przegnać na odległość stu uderzeń skrzydeł.

 

7. Wahania innej młodej wdowy z tej samej epoki, Solange de Briveneuc, również wykwintnisi, którą dwaj konkurenci, d’Arcel i d’Hourcuff, zalewają miłośnie swoimi wierszami – i pewnego pięknego dnia nachodzą, aby jednego z nich wybrała. Solange nakazuje, przyrzekając siebie temu, który lepiej wypadnie, wysnuć wiersze o malowidle Querbois, przedstawiającym Dżumę z koszem na grzbiecie, gdzie olbrzymka upycha sterty  s w o i c h  trupów – a gdy przychodzi wyznaczony dzień, stosuje wymijające ex aequo. Z miejsca molestowana, maruderka ostatecznie wymyśla zakład o pogodę, przysięgając przyjąć zwycięzcę. Rzuciwszy okiem na opalizujący zachód grudniowego słońca, d’Arcel, przy sprzeciwie d’Hourcuffa, wieszczy rychły mróz – i wnet triumfalnie przynosi wykwintnisi lirę z lodu, dopiero co wydobytą z naprędce wykonanej formy. Lecz Solange, obchodząc swoją przysięgę, zaręcza się z d’Hourcuffem, którego nagła, ledwie wczorajsza śmierć brata, czyni dziedzicem wielkich godności i dóbr.

 

8. Megalomania fantasty Estala, który ma brata bliźniaka i któremu dopiekł ojciec, kiedy jako zwykły młokos, dość już jednak upojony sobą, aby w manii prześladowczej widzieć urojonych wrogów zawzięcie pragnących zgasić jego ponoć świtające talenty, przechowywał wszędzie ampułki, ryzykując próby immunizacyjne na modłę Mitrydata. Estal miał później dzielić spadek ze swoim bratem – i dał mu pokaźny naddatek z myślą o przywróceniu równowagi, w jego oczach konieczny  za sprawą niesłychanych darów, jakich nie szczędziło mu niebo. W rzeczywistości nic nie zostało po Estalu, prócz bezwartościowej księgi filozoficznej Zaskakująca republika, w której uczynił Merlina prezydentem-pionkiem, zarazem bezskutecznie usiłując wydobyć efekt kontrastu między magiczną wszechmocą czarodzieja a jego kompletnym skostnieniem politycznym.

 

9. Surowy i świątobliwy kadryl członków angielskiej sekty religijnej Siliciah, która walczy z biedą – kadryl, w trakcie którego Caudleyowi udaje się mruknąć pod nosem do Laury Plyde, kochanki, żony zazdrośnika: – Dyptam z kluczem. – Po świętym tańcu wszyscy otrzymują krzepiący dyskurs, w postaci podpisanej przez Caudleya broszurki, jako załącznik do jałmużny. Laura, ostrzeżona, opukuje tekst – i odkrywa frazę dwuznaczną, anulującą najbliższą randkę, którą chciano obrócić w skandal za pomocą zdradzieckiej serenady na orkiestrę, wycelowanej w inkryminowane okna.

 

10. Niefrasobliwość wniesiona w spisek Calogne przez wspólnika Félistu, na poły ogra, którego tak długo zatrzymał kiedyś przy stole jego wielki spust, że pod koniec ważnej narady, odbywanej tamtego dnia przez jego towarzyszy, wciąż jeszcze donoszono mu nowe dania, aż nareszcie do swoich kamratów – rychło w czas – dołączył.

 

11. Nerwowość małego księcia Égelara, który w październikowy wieczór, gdy jego wychowawca właśnie zakończył lekcję, tłumacząc mu Tabliczkę ogłady Bréou – coś w rodzaju planszy-warcabnicy z obrazkowymi polami, z których ostatnie ilustruje niesławę, jaką pociąga za sobą lanie trunku bezpośrednio w gardziel – poczuł się owładnięty  j e s i e n n ą  c z e r n i ą, jak nazywał pewną szczególną melancholię, spowodowaną ubywaniem dni. Poszukując lekarstwa w jednej ze swoich ulubionych rozrywek, wezwał dwóch osobistych błaznów, Badre i Sinela, których napuścił na obopólne docinki, wyceniając obu w dwóch kolumnach, aby potem wystawić dwa rachunki do zapłaty gotówką.

 

12. Całonocna uroczystość pod pięknym gwiaździstym niebem pełnym dobrych wróżb, kiedy solenną fetą zaręczynową skończył się stuletni zatarg między rodami Galiche i Proy. Charles i François de Proy, dwaj nader zgodni bliźniacy, w wieku dwudziestu lat (dom Galiche sprowadzał się wówczas do osieroconej Berthy) serdecznie rozwiązali trudność wynikającą z ich równych praw do godności głowy świetnego rodu: metodą permutacji raz jeden, raz drugi zostawał kolejno to starszym, to młodszym bratem – aż po dzień, kiedy Bertha, osiągnąwszy dorosłość, rozpłomieniła Charlesa, i, mając pełną wolność wyboru, przyrzekła mu swoją rękę. Bojąc się zgotować przelew bratniej krwi, gdyby on też się ożenił, François, zupełnie abstrahując od samego siebie, usunął się do klasztoru.

 

13. Publiczny monolog patrioty Korko przeciw zdobywczemu Mirissu III, królowi Ormady, który, dumny z poszerzenia swoich ziem na czterech kardynalnych rubieżach, do korony przodków dołączył cztery złote korony o symbolicznych imionach. Głosząc uciśnionym rodakom rewoltę, Korko potrząsał pozłacaną atrapą korony ze słowem W s c h ó d  – ich wschód. Taka była jej zaplanowana kruchość, że kawałek po kawałku opadła cała pozłota. Umocniony spektaklem takiego upadku, podżegający dyskurs Korko tak dobrze się przyjął, że bardzo prędko insurekcja doprowadziła ich krainę do niezależności.

 

14. Świętokradztwo z woli Jacqueline de Faublas, młodszej siostry słynnego libertyna, który nie tylko nie chronił jej jako starszy brat, ale haniebnie do niej się umizgał. Jacqueline miała ponadto dwóch zawziętych zalotników, których rozmowa – podsłuchana przez uchylone drzwi – wprawiła ją w trwogę. Z całą lojalnością jeden z nich nazajutrz o piątej rano miał w lasku Lul ustąpić miejsca drugiemu w pojedynku, któremu tylko śmierć mogła położyć kres. Rojąc sobie, że nic poniżej definitywnego wrażenia niebywałej zgrozy nie wystarczy, aby uniknąć strasznego dramatu, Jacqueline w stosownej chwili zaciągnęła urzeczonego brata do lasku Lul, gdzie przybyłą parę zawadiaków sparaliżował kazirodczy spektakl – po czym wstąpiła do karmelitanek.

 

15. Cyniczna pycha bogatego marki-zła-karta de Bérouce, wiejskiego szlachcica, który nie wzdragał się wynaleźć, gdy jego karty zapowiadały się źle, pretekstu do ponownego rozdania. W okrągłej sali jego zamku malowane sklepienie przedstawiało balet okolicznych hreczkosiejów z małżonkami, którzy tańczyli wokół symbolicznie umiejscowionego w Zenicie markiza. Na widok wieśniaków przy pracy wychodził ze swojej karety – z ustami pełnymi drwin na temat furii, jaką musi w nich budzić znój podejmowany dla jego zysku. Któregoś dnia, kiedy przybył zabawić się w ten sposób kosztem pewnego siewcy, a jego naczelny fagas śmiał uczynić roztropną aluzję do możliwości zemsty – unieważnił akt jego nominacji.

 

16. Argumentacyjny użytek, jaki zrobił egalitarysta Geordot z małżeńskiego szczęścia braci Arthura i Bertranda d’Oclode, którzy, jako potomkowie Marcela d’Oclode  Ż a r l i w e g o, obaj nosili na czole osobliwy znak. Pięć stuleci wcześniej heroicznie zwycięska obrona bramy miejskiej przyniosła Marcelowi d’Oclode, pośród wielu innych blizn, jedną w kształcie gwiazdy na czole – skutek kilku pchnięć zadanych w to samo miejsce przez zajadłego wroga. Aby tak chwalebna oznaka nigdy w ich domu nie zagasła, wszyscy nowo narodzeni d’Oclode otrzymywali później na czole gwiaździste skaleczenie, stanowiące niezatartą bliznę upamiętniającą. Otóż widocznie szlachetni na tle innych, lecz wolni od przesądów, Arthur i Bertrand, słuchając jedynie głosu serca, poślubili jednocześnie dwie dorodne wieśniaczki – i po roku, jako że obaj osiągnęli maksimum, stwierdzili remis w zakładzie, którego zwycięzcą miał zostać brat ze szczęśliwszą dolą.

 

17. Natchnienie, jakiego doświadczył Barras pewnego lodowatego wieczora w miesiącu Nivôse, siedząc u siebie w otoczeniu starych przyjaciół, z których część wykorzystała fakt, że nareszcie można było  o d e t c h n ą ć, i obwieściła wiarę w istnienie duszy – negowane przez pozostałych. Z początku neutralny, Barras nagle wstał, poruszony, jak powiedział, przez duszę swej długo opłakiwanej kochanki Marthy Fabian, żądnej rozstrzygnięcia kwestii. Jakby przemieniony w automat, Barras poszedł wyciągnąć jedną ze swoich ulubionych książek, Powieść o Półwyspie Biasa z Prieny, jednego z siedmiu mędrców greckich  – o wymyślonym półwyspie, który autor, przedstawiając pewne prawdy z myślą o swoich współczesnych, zaludnia niepodległą społecznościa sprawiedliwych pod idealnym rządem. Barras wyjął z książki zasuszoną stokrotkę, którą dostał od Marthy Fabian  – i obrywał płatki, szepcząc na przemian m r ó z, o d w i l ż, aby urwać na tym drugim słowie. Nagły wzrost temperatury przyniósł nazajutrz triumf stronnictwu wiernych.

 

18. Miłosne niepowodzenie, jakiego doznał hrabia d’Aumal za kulisami Comédie Française, gdzie dawali Podbój Algierii Claude’a Bonnala. Hrabia przybył obejrzeć samego siebie w scenie, kiedy w przeddzień bitwy odbywa relaksującą przejażdżkę konną, recytując swój ulubiony wiersz, sławną „Wesołą pastorelę” Karola Orleańskiego, następnie zaś zabijając na rozstajnych drogach kilku zaczajonych Arabów i cały czas beztrosko kontynuując utwór (podczas gdy jego sceniczny rumak nawet nie drgnął w trzasku ognia), aby nareszcie dostrzec nadejscie zadziwionej jego spokojną brawurą młodej autochtonki, którą hrabia miał zdobyć – wspaniałej, acz cnotliwej aktorki, prawdziwej mahometanki z doskonałą wymową francuską. Oczarowany d’Aumal wyraził w antrakcie pragnienie, by ujrzeć, jak Nourdah z fikcji przechodzi dlań w reczywistość. Niedostępna Nourdah, aby w pochlebny sposób ozłocić swoją odmowę, wypowiedziała w sabirze – a potem przełożyła – ustęp z Koranu mówiący o wnioskach, jakie należy wyciągnąć z faktu, że da się wymienić trzynaście roślin, które w przeciwieństwie do heliotropu nieśmiało odwracają się od słońca.

 

            19. Przykład mądrej łagodności serca, jaki dał portrecista Crustal. W wieku trzydziestu lat, jako jeden z całej masy gości, Crustal mieszkał w zamku hrabiego de Bervé, gdzie każdego dnia wszyscy zwykli zbierać się na śniadanie. Pewnego ranka do jadalni weszła zachwycająca dziesięciolatka, rzucając: – Dzień dobry, Philippe – co skrzyżowało się z „Dzień dobry, Philippine” z ust chłopca w jej wieku. Kto przemówił pierwszy: Fred czy Alice? Przyszły fant stał się przedmiotem sporu, rozpatrywanego przez inne dzieci – ich głosowanie przyniosło werdykt przychylny Fredowi, co zmieniło Alice w tak prześliczną beksę, że Crustal natychmiast ją naszkicował. Później, wyrósłszy na cudowną młodą pannę, Alice, płomiennie przezeń proszona i olśniona jego sukcesami, poślubiła utalentowanego Crustala, skądinąd nadal pięknego mężczyznę – po czym nastąpiło kilka szczęśliwych lat. Pewnego sierpniowego wieczoru ujrzawszy w resztce nocnej poświaty, która trwała na zachodzie, zarys postaci swojej żony i jej młodego przyjaciela w czułym uścisku, wrócił, szalony z wściekłości, po rewolwer – i zamarł, przykuty do miejsca, na widok słynnego dziecięcego szkicu, z którym nigdy się nie rozstał. Poruszony nagłą świadomością dysproporcji wieku, dostrzegł w sobie Geronta zgrywającego młodzieniaszka, po czym przysiągł przymknąć oczy – i słowa dotrzymał.

 

20. Miano  r o d a k   w   a u r e o l i, jakie w swych „Przysłowiach zdemaskowanych” nadał Prouglot szesnastowiecznemu astrologowi Buliasowi, prorokowi we własnym kraju. Szczęśliwie wywindowany w rodzinnym mieście przez urzeczywistnienie we właściwym momencie zapowiedzianej na następne ekwinokcjum przepowiedni pomyślnego końca głośnego procesu, Bulias, sprzedajny z natury, nie wypuścił nadarzającej się gratki, aby się wzbogacić – każąc bardzo słono płacić za swoje horoskopy.

 

Przy dwudziestej pierwszej próbie, od razu uderzony przez wyrazy „sześcian” i „skamienieć”, fortunnie okolone dwoma otworami szablonu, Armand Vage zaprzestał dalszej medytacyjnej lektury: P r z y   s z e ś c i a n i e  m u s i a ł b y  s k a m i e n i e ć. Podniósłszy na brzegu przecinającego siostrzany ogród ruczaju omszały, zauważalnie sześcienny kamień, odsłonił poważny skarb, który zapisał, nie mając rodziny, swemu pułkowi – gdzie jego niewiele późniejsza śmierć przez jakiś czas była rok w rok upamiętniana ceremonią, którą właśnie ów nowy pułkownik, oburzony okresem jej niepraktykowania, przywrócił do łask.

 

 

Przekład: Andrzej Sosnowski

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton