Cegła - Literatura - Proza - Poezja
KONTAKT: redakcja@magazyn-cegla.net *** gg: 1926915
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #11

 
0) CEGŁA NR 11 FREE - info
fink
Odsłon: 1910, Komentarzy: 4
 
1) Do Julki
Jan Krata
Odsłon: 1549, Komentarzy: 0
 
2) Dokument 5
Raymond Roussel
Odsłon: 1384, Komentarzy: 0
 
3) wiersze
Łukasz Jarosz
Odsłon: 1614, Komentarzy: 0
 
4) wiersze
Konrad Góra
Odsłon: 2088, Komentarzy: 1
 
5) teksty free
Anna Czyrska Bartosz Wójcik Dawid Półrolniczak Grzegorz Kwiatkowski Izabela Fietkiewicz Paszek
Odsłon: 1560, Komentarzy: 0
 
6) teksty free 2
Jarosław Sujczyński Joanna Borzęcka Kamil Brewiński
Odsłon: 1683, Komentarzy: 0
 
7) teksty free 3
Maras Pijanowski Marcin Łukasz Makowski
Odsłon: 1512, Komentarzy: 0
 
8) teksty free 4
Nestow Skaczbia Piotr Gajda Przemysław Owczarek Michalina Janyszek
Odsłon: 2031, Komentarzy: 0
 
9) teksty free 5
Rafał Gawin Tomek Krzykała
Odsłon: 1598, Komentarzy: 0
 
91) Korespondencja Seryjna - Joanna Lech
Karol Maliszewski
Odsłon: 1822, Komentarzy: 0
 
92) GÓRA I DÓŁ - o poezji Konrada Góry
Jacek Bierut
Odsłon: 2631, Komentarzy: 0
 
różni autorzy
Wiersze z witryny
Odsłon: 1602, Komentarzy: 0
 
9) teksty free 5

Rafał Gawin Tomek Krzykała

RAFAŁ GAWIN

 

MIGAWKI. WSZYSTKIE LINIE

 

 

A w tle stoją reggały, jedźmy, póki się nie pali,

bagaże, żebra, żebrzące dworce i rozkłady,

wirujące śmieci, nie znamy dnia ani godziny, ale

tankujemy, tu nie ma pełni, atmosfera się zagęszcza,

równy bit, jak transfer ulubionego obrazka z dobrej

 

pamięci. I jeszcze zmiana, bilety, bilon, bilardowe kule

zamiast oczu. I można zbijać, pękają szyby

(w razie potrzeby). Przewodzi nam to samo ciepło, wyścig

pod wysokim napięciem, kolejka za kolejką i wzrasta

zadłużenie, nieodkryte tunele jak nogawki, bez metek

 

i met. Więc nie ma granic, tylko mury samplują, papierowe

skrzyżowania, bocznice-manowce i figury

origami. Ujęcia prądów, sztormy

z głośników, skąd bierze się cała masa i inne

wymiary? Trasa zakrzywia przestrzeń,

 

do siebie?

 

 

 

 

TOMEK KRZYKAŁA

 

Supermarket – czyli wolność

 

 

Stałem wczoraj w kolejce do stoiska z pieczywem w jednym z konińskich supermarketów. Obok mnie automatycznie rozsuwane, oszklone drzwi uchylały się co chwilę i nieprzyjemnie wiało. Wreszcie przyszła moja kolej.

- Jedną drożdżówkę z makiem poproszę. – Kobieta z obsługi odeszła na drugi koniec stoiska, gdzie za szybą rozsypane były drożdżówki i przyniosła mi jedną, niestety nie taką jak chciałem, po czym błyskawicznie nabiła ją na kasę.

- Tylko, że ja chciałbym taką okrągłą z lukrem. Nie tą.

- Ta okrągła jest droższa, kosztuje złoty trzydzieści pięć, a ta tylko złoty dziewiętnaście.

- Kiedy ja bym jednak wolał tamtą… -

- Dobrze – kobieta przekręciła i wyjęła kluczyk z kasy –to proszę w takim razie poczekać. Ja muszę iść po kierownika, żeby wycofać operację i nabić nową cenę. Poczeka pan chwilę?

Za mną była tak samo długa kolejka, jak ta w której stałem, a poza tym nie chciało mi się czekać.

- Jak już mam czekać, to niech pani da spokój, zjem tą -  machnąłem ręką. – Nie ma sensu od razu wołać kierownika!

- Czyli mogę skasować? - W głosie kobiety za ladą słychać było zadowolenie.

- Niech pani kasuje! Co będę kobiecie problemy stwarzał! – To ostatnie zdanie powiedziałem do starszego mężczyzny, który stał za mną i kiwnął głową na potwierdzenie.

W drodze powrotnej ze sklepu do domu zdarzyły mi się dwa przelotne sny, które przeleciały mi przez głowę jak dwa duchy, niewidoczne, ale obecne.

 

SEN I

(w zapachu wrzosowisk z północnej Anglii i w poszumie fal z norweskich fiordów)

 

- Czyli mogę skasować? - W głosie kobiety za ladą słychać było zadowolenie.

- Niech pani kasuje! Co będę kobiecie problemy stwarzał! – To ostatnie zdanie powiedziałem do starszego mężczyzny, który stał za mną .

- Pewnie – mężczyzna przytaknął – Wie pan, one potem mogą mieć problemy, te kobiety. Zapłać pan i poczekaj chwilę, coś panu powiem.

Zapłaciłem i stojąc przy nieustannie rozsuwających się drzwiach zza których nieprzyjemnie wiało czekałem na tego mężczyznę, który robił swoje zakupy, aż wreszcie on też zapłacił i podszedł do mnie.

- Bo wiesz pan co, - zaczął – One, te kobiety mają ciężką, podwójną rolę w tej pracy.

- Jaką rolę?- spytałem

- Zaraz panu powiem, przejdźmy tylko od tych drzwi, bo wieje. No chodź pan. – skinął na mnie i poprowadził nieco w głąb sklepu w okolicę stoiska z kosmetykami.

- Widzisz pan, one mają swoich kierowników – kontynuował, kiedy już się zatrzymaliśmy.- a ich kasy połączone są z telefonami komórkowymi tych kierowników i raportują o wszystkich operacjach wykonywanych w kasach za pomocą wiadomości zbiorczych wysyłanych automatycznie przez system co godzinę.

- Co pan powie!- Byłem zaszokowany. – Aż tak!?

- Tak, panie, To nie wszystko.-  mężczyzna aż uniósł dwa palce gestykulując. – Każde wycofanie towaru raz już sprzedanego z kasy, może być potraktowane jako próba usunięcia go z zasobów magazynowych, bo taki sam system łączy kasę z magazynem, żeby uniknąć niebezpieczeństwa sprzedawania kilkakrotnie tej samej rzeczy.

- Niesamowite! Skąd pan o tym wie?

- Panie!- złapał mnie za ramię – Córka tu robiła to i wiem! Co tu się, panie, wyrabia to szkoda gadać! Ale słuchaj pan dalej! Dlatego ona musiała iść po kierownika i byłby to wielki problem i dla niej i dla niego! A wiesz, pan, czemu dla niego też?

- No nie wiem. – byłem już zbyt otumaniony tym wszystkim – Czemu?

- Bo on ma sondażowo uśrednione wyniki sprzedaży swojego pracownika i gdyby system zaraportował mu SMS-owo spadek wydajności, to i tak musiałby kontaktować się z pracownikiem, chociażby w środku nocy i wypytać dlaczego tak się stało, a potem to zaraportować, a dla pracownika spadek wydajności automatycznie oznaczał by globalne zmniejszenie średniej sprzedaży i zarówno mniejszą dniówkę, jak i mniejszą wypłatę, a nawet utratę premii, gdyby mu przysługiwała.

- Niesamowite! – Byłem przejęty –I to opłaca się robić takie szopki na jedną drożdżówkę i jednego pracownika.?

- Panie! – Mężczyzna parsknął śmiechem – Na takiego molocha, jak ta firma, To takich sytuacji dziennie jest milion! W grę wchodzi wielka kasa! A co do pracownika, to każdy pracownik ma jednego swojego kierownika więc jest bardzo dobrze pilnowany!

- Co pan! Oszalał pan! – zastanawiałem się czy nie rozmawiam z wariatem – To na każde stanowisko muszą zatrudniać od razu dwóch ludzi! A kto jest kierownikiem nad tym pierwszym kierownikiem?

- Nic pan nie rozumiesz – Mężczyzna machnął ręką – Kierownikiem kierownika jest ten właśnie pracownik, który przynależy do danego kierownika. Dlatego każdy pracownik ma podwójną rolę. Każdy pracownik raportuje czas reakcji na dany problem swojego kierownika i ustala jego średnią skuteczność i wysyła to mailem do centrum systemowego sieci, gdzie siedzą kierownicy sprawujący nadzór nad stu pracownikami i stu kierownikami, a więc nad dwustu osobami każdy. I tam też każdy ma swojego kierownika w ten sam sposób. Jeśli raport kierownika o problemach z pracownikiem nie jest raportowany przez pracownika-kierownika o działaniach kierownika,  weryfikowana jest potem cała tzw. „dwuosobowa jednostka funkcjonalna”- czy pan Rozumie?

Byłem zbyt oszołomiony.

 

SEN II

(w zapachu ziół prowansalskich i nagrzanego piasku w Kazimierzu Dolnym)

 

- Czyli mogę skasować? - W głosie kobiety za ladą słychać było zadowolenie.

- Niech pani kasuje! Co będę kobiecie problemy stwarzał! – To ostatnie zdanie powiedziałem do starszego mężczyzny, który stał za mną .

- Pewnie – mężczyzna przytaknął – Wie pan, one potem mogą mieć problemy, te kobiety. Zapłać pan i poczekaj chwilę, coś panu powiem.

Zapłaciłem i stojąc przy nieustannie rozsuwających się drzwiach zza których nieprzyjemnie wiało czekałem na tego mężczyznę, który robił swoje zakupy, aż wreszcie on też zapłacił i podszedł do mnie.

- Panie!- złapał mnie za ramię – Córka tu robiła i wiem co się tu wyrabia, szkoda gadać! Dobrze, że są jeszcze tacy jak pan! Powiem panu krótko – spojrzał mi w twarz – tym kobietom trzeba pomóc!

- Ale o co chodzi? – zaczynałem się trochę bać.

- Spokojnie… – mężczyzna puścił moje ramię i spojrzał na mnie z większym spokojem i szczerze. – Nie mam żadnych nieuczciwych zamiarów i może się trochę za wcześnie uniosłem, ale szczerze panu powiem, że mi się pan spodobał, bo po prostu mówił pan jak normalny chłop. Nie to co ci inni tu – To ostatnie powiedział z widocznym sarkazmem i omiótł znacząco spojrzeniem cały sklep.

- A o co chodzi z tymi kobietami? – Spytałem już swobodniej.

- Wie pan, - zaczął znowu- pewnie pan coś tam słyszał o warunkach w marketach w  telewizji?

- Coś tam, ale o co dokładnie panu chodzi? – Byłem już zniecierpliwiony, poza tym bardzo wiało od drzwi i ludzie mieli problemy, żeby nas wyminąć.

- Zaraz panu powiem, przejdźmy tylko od tych drzwi, bo wieje. No chodź pan. – skinął na mnie i poprowadził nieco w głąb sklepu w okolicę stoiska z kosmetykami.

- Widzisz pan, -kontynuował – warunki tu są uwłaczające nie tylko dla kobiet, ale dla wszystkich pracowników i ja, razem z ludźmi z bloku obok sklepu stworzyliśmy Społeczny Komitet Poprawy Warunków Pracy w tym sklepie.

- Ale ja nie mam pieniędzy. – Skwitowałem.

- Proszę pana, a czy ja panu coś mówię o pieniądzach!

- To o co chodzi?

- Proszę pana, w naszym komitecie jest ksiądz z parafii, są emeryci. My nie naciągamy ludzi!

- No to słucham -  odsapnąłem już nieco bardziej uspokojony.

Mężczyzna sięgnął do wewnętrznej kieszeni kurtki i wyjął złożoną na cztery części kartkę, rozprostował ją i podał  mi, żebym sobie zobaczył. Przedstawiała staranny rysunek łuku triumfalnego podobnego zarazem do paryskiego łuku z placu Charlesa de Gaulle’a i rzymskiego łuku Konstantyna.

- To zamierzamy zbudować przed sklepem. – powiedział poważnie i z nutą dumy. – To będzie wielki łuk! Wyższy niż ten nieszczęsny  supermarket.

- A po co?- Byłem nieco zaszokowany – Po co ten łuk?

- To będzie wielka budowla ze szczytem i krawędziami ozdabianymi codziennie Świerzymi gałęziami świerku – Mężczyzna mówił z emfazą i głębokim poczuciem słuszności.- Co do tego świerku, to mamy przyrzeczone codzienne dostawy od plantatora choinek, któremu ten żydowski sklep odmówił przyjęcia towaru. Pokaż no pan tą kartkę – Przerwał na chwilę i mówił dalej pokazując palcem odpowiednie partie rysunku - U góry będzie wielka rzeźba orła polskiego ubranego w napierśnik ze świętą rodziną, a na nim posąg anioła wolności z mieczem i napoleońskim orłem siedzącym mu na ramieniu. Pod nimi naokoło ze wszystkich stron płaskorzeźby przedstawiające zwycięstwa oręża polskiego na przestrzeni wieków. Tu widać akurat bitwę pod Cedynią z lewej i pod Grunwaldem z prawej. Obie, zauważ pan zwycięskie z wojskami Unii Europejskiej! Pod płaskorzeźbami będą wielkie, złote napisy, z każdej strony takie same – Wolność, Równość, Braterstwo – tylko spójrz pan – nachyliłem się, żeby widzieć dokładnie – tu na projekcie są po polsku, a będą po angielsku, tak jak w oryginale. Pod nimi, też z każdej strony napisy – Wiara, Nadzieja, Miłość. – Oderwał wzrok od projektu, żeby spojrzeć na mnie – Piękne, co?

- No nie wiem. – byłem już zbyt otumaniony tym wszystkim.

- A tu poniżej – Mężczyzna kontynuował – Będą złotem pisane nazwiska wszystkich pracowników sklepu jako forma oddania hołdu tym pozbawionym wszelkiego szacunku od pracodawcy ludziom za ich pracę. I co? Robi wrażenie? – Spytał z dumą.

- Niesamowite! – Byłem przejęty –A co ze złotymi nazwiskami jeśli któregoś zwolnią?

- Mamy to przemyślane! – Mężczyzna odpowiedział dumnie – Zawsze będziemy dodawać nowe! Nigdy nie usuniemy żadnego nazwiska!

 - To wam łuku braknie! – przez chwilę zreflektowałem się, czy nie rozmawiam czasem z jakimś wariatem.

-  Panie! – Mężczyzna uniósł się z godnością i uśmiechnął pod nosem –To o to właśnie chodzi! Założenia naszego Komitetu przewidują wtedy budowę drugiego łuku jako widoczny znak nieugiętości i protestu przeciw takiemu traktowaniu! Im więcej nazwisk i im więcej łuków tym większy dowód winy dla sklepu przy którym te łuki się wzniosą! Będą stały przed sklepem na parkingu i kosztem miejsc parkingowych. Wybudujemy tego tu – pokazał palcem na kartkę – nawet bez zgody, nawet bez pozwolenia. Staniemy wszyscy chroniąc pracujących przy budowie! Wzniesiemy barykady i rzucimy się na prześladowców nie pozwalając na zniszczenie naszego dzieła!

Jesteśmy wszyscy braćmi ! Czy pan rozumie.

Byłem zbyt oszołomiony.

 

 

 

 

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton