Cegła - Literatura - Proza - Poezja
KONTAKT: redakcja@magazyn-cegla.net *** gg: 1926915
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #11

 
0) CEGŁA NR 11 FREE - info
fink
Odsłon: 1910, Komentarzy: 4
 
1) Do Julki
Jan Krata
Odsłon: 1549, Komentarzy: 0
 
2) Dokument 5
Raymond Roussel
Odsłon: 1383, Komentarzy: 0
 
3) wiersze
Łukasz Jarosz
Odsłon: 1613, Komentarzy: 0
 
4) wiersze
Konrad Góra
Odsłon: 2088, Komentarzy: 1
 
5) teksty free
Anna Czyrska Bartosz Wójcik Dawid Półrolniczak Grzegorz Kwiatkowski Izabela Fietkiewicz Paszek
Odsłon: 1560, Komentarzy: 0
 
6) teksty free 2
Jarosław Sujczyński Joanna Borzęcka Kamil Brewiński
Odsłon: 1683, Komentarzy: 0
 
7) teksty free 3
Maras Pijanowski Marcin Łukasz Makowski
Odsłon: 1512, Komentarzy: 0
 
8) teksty free 4
Nestow Skaczbia Piotr Gajda Przemysław Owczarek Michalina Janyszek
Odsłon: 2031, Komentarzy: 0
 
9) teksty free 5
Rafał Gawin Tomek Krzykała
Odsłon: 1597, Komentarzy: 0
 
91) Korespondencja Seryjna - Joanna Lech
Karol Maliszewski
Odsłon: 1822, Komentarzy: 0
 
92) GÓRA I DÓŁ - o poezji Konrada Góry
Jacek Bierut
Odsłon: 2630, Komentarzy: 0
 
różni autorzy
Wiersze z witryny
Odsłon: 1601, Komentarzy: 0
 
92) GÓRA I DÓŁ - o poezji Konrada Góry

Jacek Bierut

 

 

 

          Jeśli można zaryzykować twierdzenie, że Czytelnicy poezji czekają na książkę któregoś z dolnośląskich poetów, to można też przyjąć, że część z nich wskazałaby Konrada Górę. Ten debiut i tak jest spóźniony o kilka lat, ale chwała Górze za to, że tak długo z nim zwlekał. Ciekawi już samo życie wrocławskiego autora, jego decyzje życiowe (ja nawet nie mam NIP-u), ale według mnie wiersze są ciekawsze od jego zaangażowania w alterglobalizm, utrzymywania się z tego, co wyrzucą na śmietnik porządni ludzie, życia na skuacie, bezkompromisowości. Góra jest nietypowym, jak na polskie warunki, twórcą. Przede wszystkim nie próbuje iść drogą wydeptaną przez innych, docenionych już autorów. Sam patrzy, sam ocenia i, podkreślam, samodzielnie szuka tego, co w poezji jest najtrudniejsze, a jest przy okazji warunkiem koniecznym, żeby wiersz nie był wierszydłem, szuka sposobu na to, jak powiedzieć to, co mówi, w taki sposób, żeby to było nośne, trafne i współczesne, czyli żeby dało się to czytać bez poczucia zażenowania, niesmaku. I fakt, że wypracował bardzo charakterystyczną i dość atrakcyjną formę wydaje mi się jego największą zasługą.

          Jeśli szukać jego najwyraźniejszych mistrzów, to wydaje mi się (z zastrzeżeniem, że jest dopiero debiut) podobnie wrażliwy na język, świat, logikę wywodu, jak Wirpsza i Wat.

          Odważnie buduje sytuację egzystencjalną osoby (raczej osoby, niż osób) mówiącej w wierszach. Przede wszystkim używa tonu serio, w chwili, kiedy współczesną poezję polską toczy raczej żart. To dość ambitna decyzja, obarczona sporym ryzykiem. Jeśli miałbym spróbować wykazać wartość tego zabiegu w tak krótkim tekście, to ucieknę się do skrótu. Jest to specyficzne podejście do życia (własnego i widzianego wokół) i świadomości wszechobecnej śmierci, polegające głównie na maksymalnej emocjonalności, jednak sprowadzanej wciąż do racjonalnej wykładni, poruszanie się po przestrzeni (odkrytej, ale też tworzonej samodzielnie) złożonej z mistyki, filozofii, socjologii i polityki. Bardzo nośne wydaje się związanie zaawansowanej metaforyki z logicznym kręgosłupem wywodu. Można pokusić się o twierdzenie, że książka jest próbą obiektywnego opisania naszej rzeczywistości, ale przede wszystkim próbą dania jej wykładni, choć jednocześnie jest zapisem stanu świadomości jasno zarysowanej osoby mówiącej w wierszach. I ten ciągły związek podwójnego zapisu wydaje się najatrakcyjniejszy. Ekstremalność doznań, przy stałej gotowości na recepcję świata zewnętrznego, który jest zazwyczaj wrogi przez swoją niekonsekwencję i, paradoksalnie, przewidywalność, w której najgroźniejsze wydaje się to, że w świecie zewnętrznym zwycięża doraźność i niskie cele. Góra brawurowo ustala perspektywę tego mówienia. Jest to pisane z pozycji miejsca, w którym schodzą się dostępne mu przeszłość, teraźniejszość i przyszłość z szerszym planem narodowym, a nawet cywilizacyjnym.

          Niektóre wiersze wyglądają wręcz na medytacje, oczyszczanie obrazu widzianego, słyszanego, odbieranego kombinacją wszystkich zmysłów, do  najistotniejszych kresek, które go uproszczą, nie fałszując. Są też medytacje wewnętrzne, wręcz buddyjskie ćwiczenia oddechowe, które można poczytywać za instrukcje osiągnięcia pożądanego stanu jasności („Powietrze wybrać z człowieka”), osiąganego głównie w stanie braku socjalnego bezpieczeństwa („jak jeż pod pyskiem zerwanego kundla”).

          Powracającym motywem jest język, któremu Góra się przygląda, ale też traktuje jako jedyną ścieżkę rozumienia. Język zaprzęgnięty w swoiste oglądactwo świata, starych kobiet pchających wózki z makulaturą, przedmieść, lasu. Języka się tu ciekawie używa do eksperymentów formalnych, na przykład znajdujemy tu sestyny o nieklasycznym przebiegu, a jedną wręcz z propozycją autora czytania linijek w dowolnej kolejności (co się sprawdza w czytelniczej realizacji). Góra nie jest jednak lingwistą nastawionym na formalny eksperyment. Używa tych zabiegów w określonym celu, jasnym dla czytelnika. Na przykład, kiedy zabiera głos w sprawie dyskusji aborcyjnej (nie – aborcji), w sprawie Kurdów, sytuacji w Iraku. Częściej używa klasycznych zabiegów poetyckich, ze szczególnym upodobaniem do metafory. Metaforyzacja (zwykle spiętrzona) jest wręcz jego sposobem na wypowiedź, przy czym nie jest to poetyckie ględzenie, ale szukanie niezniszczonego jeszcze języka dla zapisu realnej treści. Czasami mam wrażenie, że autor występuje z pozycji wypełniacza misji („Skoro już wszyscy uparliśmy się oniemieć, przysłano mnie unaocznić to państwu”). Zwykle jestem ostrożny przy tego typu postawie, ale Góra ma tę przewagę nad innymi, że przyjęcie podczas lektury jego punktu widzenia wydaje się naturalne. To akurat bierze się prawdopodobnie z siły, którą mu daje już nie biegłość językowa, ale splot dość odważnych decyzji życiowych, które podjął i nie uchyla się od ich realizacji („Trzeba losu, nie czasu”, „I nie ma / chwili wartej uwagi, chyba / że w każdej dostrzeżesz to, co pozwoli / ci grać na tej strunie pod koniec czasu.”).

          „Requiem dla Saddama Husajna i inne wiersze dla ubogich” jest warte tego, żeby przez jakiś czas rzucić wszystko i poprzyglądać się trochę światu (kusi mnie, żeby nie dodawać tu – oczami autora).

 

                                                                                     Jacek Bierut

 

 

Jacek Bierut (ur.1964) - poeta, prozaik, krytyk literacki. Wydał tom wierszy „Igła” i powieść „PiT”. Laureat nagród im. Kazimiery Iłłakowiczówny, wrocławskiego oddziału SPP i Fundacji Kultury. Mieszka we Wrocławiu.

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton