Cegła - Literatura - Proza - Poezja
WSPIERAJ NIEZALEŻNĄ TWÓRCZOŚĆ - PRZEGLĄDAJ REKLAMY GOOGLA
AKTUALNOŚCI MEDIA PODREALIZM CEGIELNIA WASZE & NASZE WYWIADY LINKI KSIĘGA GOŚCI REDAKCJA
 
 

Wybrałeś(aś): Cegła #10

 
1) Cegła 10 - numer industrialny - info
fink
Odsłon: 1931, Komentarzy: 0
 
2) Dokumenty mające służyć za kanwę
Raymond Roussell
Odsłon: 1330, Komentarzy: 0
 
3) Jak
Tadeusz Pióro
Odsłon: 1327, Komentarzy: 0
 
4) Las
Agnieszka Wolny - Hamkało
Odsłon: 1528, Komentarzy: 0
 
5) wiersze
Mirka, Julia, Boguś Szychowiakowie
Odsłon: 1399, Komentarzy: 0
 
6) Teksty industrialne 1
Bierut, Podgórni, Weredyk, Gądek, Murowaniecki, Makowski
Odsłon: 1373, Komentarzy: 0
 
7) Teksty industrialne 2
Leniar, Pelczar, Witkowski, Reuter, Sławuski, Paluch, Kmieć, Sadulski, Nowosielska, Belej
Odsłon: 1501, Komentarzy: 0
 
8) Już "Po tęczy" - esesj o poezji Andrzeja Sosnowskiego cz.4
Karol Pęcherz (fink)
Odsłon: 1819, Komentarzy: 0
 
9) Korespondencja seryjna
Karol Maliszewski
Odsłon: 1425, Komentarzy: 0
 
91) The Battle of Seven Words
Zwycięskie teksty konkursowe
Odsłon: 1283, Komentarzy: 1
 
92) Wiersze z witryny
Pudełek, Pietrzyk, Wrona, Brzeziński, Appel, Kluska, Leniar, Saku, Konarska
Odsłon: 1955, Komentarzy: 1
 
2) Dokumenty mające służyć za kanwę

Raymond Roussell

 

Dokument trzeci

 

Istnieje w małej kapliczce w Lourdes relikwiarz zawierający dwa rękopisy podyktowane przez nieuczoną Bernadette – oba uwierzytelnione krzyżykiem, skreślonym jej własną ręką nad podpisami świadków.

Kiedy zjawia się pielgrzymka, starannie dobrana panna, którą czystość czyni godną bliskiej z nimi styczności, odczytuje oba teksty przed ciżbą:

 

„Pewnego dnia ukazała mi się dama wyniosłej postawy i osobliwego wysłowienia.

Była to wróżka Fussive; jedna z jej sióstr właśnie zmarła, ukończywszy trzy tysiące lat – ja miałam zająć jej miejsce.

Jednym skinieniem sprawiła, że wzeszła bardzo niebieska rzeka, a zabrała nas łódź tak zbytkowna, że jej żagle, skądinąd pełne wiatru, miały koronkowe wstawki.

Dotarłszy do królestwa wróżek, otrzymałam łuk i strzały, aby strzelać do mapy niebios – moją matką chrzestną miała być gwiazda wyznaczona przez los.

Czwarta strzała sięgnęła mapy – koło gwiazdy Cérénée, której imię stało się moim.

Potem wprowadzono mnie do sali, gdzie stara królowa wróżek, wciąż jeszcze bardzo piękna, wielkim głosem prawiła morały, ba, wręcz łajała młodą wróżkę, która zobowiązana odnowić złote plamy na słońcu, bez wytłumaczenia odłożyła swoją pracę i nosiła nadal nietknięty arkusz złota w rulonie, który miał posłużyć jej zadaniu.

Scena minęła i zostałam przedstawiona królowej, która porwała mnie ku mym apartamentom.

Przebyłyśmy najpierw Salę Wygasłych Formuł Magicznych, gdzie ściany były wytapetowane arkuszami druku, który z czasem zblakł.

Następna sala pełna była tych, których wróżki niegdyś obsypały darami – posągów umyślnie wykonanych ze stali, metalu nieskończenie trwałego, zdolnego symbolizować ich nieśmiertelność!

Aby pokazać, że przed chwilą ani chybi świadomie krzyczała i zna lęk przed nadużyciem władzy, królowa podała swój ulubiony refren mentalny – a podczas lektury tekstu wpatrywała się w cokół statuy Kratusa.

Był to Zwiewny czerwony kolos – satyra, w której Kratus kontrastuje nieporadność wyobrażonego cesarza z wszechmocą, jaką nadaje mu purpura, i w której bierze na cel purpurowy puc, ukazując lud cierpiący pod tyranem.

Najbliższy posąg przypominał młodzieńca w szkolnym mundurku. A kiedy głośno się zdziwiłam na widok połączenia takiej młodzieńczości z glorią takiej chwały:

– To Hector Prangel – rzekła królowa. – Jego ojciec, Léon Prangel, jako zwykły milicjant złożył dowody heroizmu, który pozostał nieznany, a wróżki powetowały tę krzywdę, schlebiając jego ojcowskiej miłości, nadzwyczaj chwalonej. Nagle zostawszy dzięki nim oświeconym majstrem pióra, piętnastoletni Hector napisał niezwykłą tragedię Król Edyp V, który reprezentuje wyimaginowaną dynastię, założoną przez małżonka Jokasty. W czymś na podobieństwo wstępu Edyp V, wyznając, że sporo go to będzie kosztowało, mówi o swej nieczystej genealogii, która stawia go w złym położeniu jako władcę – i przysięga ją odkupić siłą cnoty. Dotrzymuje słowa – i na wszystko odpowiada głębokim dystychem-maksymą.

Następnie królowa porwała mnie do innej sali, której ściany z półkami pełne były książek.

– Nie ma tutaj niczego, prócz baśni o wróżkach – rzekła – a oto jedyny znany egzemplarz Zarysu historii wróżek Escieura.

I pokazała mi tom, umieszczony honorowo w środku sali, na pulpicie do połowy otoczonym złotą, przybraną listowiem siatką.

Niedaleko nas jakaś bardzo szpetna kobieta trzymała pod pachą świeżą stertę książek z różowej serii, utworzywszy właśnie dla nowo przybyłych puste miejsce na półce. Usłyszawszy od królowej: – Zbliż się, Kristulo – szybko ulokowała książki i podeszła.

Fussive mówiła mi o Kristuli obdarzonej wielkimi wpływami za sprawą przyjaźni królowej, szczęśliwej że uderzająca szpetota służy za tło dla resztek jej piękności.

Wkrótce szłam dalej, powierzona Kristuli przez królową – która zawróciła.

Po wyjściu z biblioteki znalazłam się w korytarzu, a później, przeszedłszy przez pierwsze drzwi po prawej, w Komnacie słodkiego przeniesienia, zarezerwowanej dla nowych wróżek, jeszcze odurzonych odmianą losu, gdzie – powiedziała mi Kristula – niewidzialna ręka miarkująca karała raną każdy krok na drodze ku przesadnej pysze.

Po odejściu Kristuli miałam wizję – która sprawiła, że cofnęłam się w przestrachu – mej własnej sylwetki, swoją wychudłością sugerującej przewlekłe posty.

Zrozumiałam, że winna demonizmu – zostałam oto przez niebo oświecona co do sposobu odkupienia.

Poczekałam na środek nocy, żeby uciec – odnalazłam łódkę, którą, dzięki nagłej i pomyślnej zmianie wiatru, wróciłam do punktu wyjścia.

I oddałam się surowym postom oczyszczającym”.

 

Podczas gdy to dyktando, najwidoczniej wykonane w czasie wolnym, czaruje swoją schludnością, drugie, całe pochyłym pismem, z licznymi skrótami, zdradza pośpiech – to wyśmienita „Kołysanka dla Jezusa”, która trysnęła, w jedno Boże Narodzenie, z ust nagle natchnionej Bernadette.

 

Po zakończeniu obu lektur młoda panna odsłania, unosząc w głębi kaplicy niewielką klapę ze złota, kość oraz gałązkę, które usiane są darowanymi przez fanatyków diamentami.

A następnie, pokazując kość, mówi o Ovide Torchu.

Przechodząc pewnego dnia obok grupki poborowych, siedzących przy stole przed szynkiem, Bernadette stanęła jak wryta. Jeden z nich, Ovide Torchu, złej sławy najemnik, właśnie odciął sobie kciuk u prawej ręki, krzycząc: – Precz z musztrą!

Podniosła kciuk i chwyciła okaleczoną dłoń, która stała się w jednej chwili –  za sprawą Bernadette – cała i normalna.

W tej samej chwili Ovide Torchu doznał przemiany. Był odtąd dobrym żołnierzem, później zaś prawym człowiekiem – a po jego śmierci kciuk, z rozporządzenia w testamencie, ponownie został odcięty, aby stać się relikwią.

Pokazując z kolei gałązkę, dziewczyna mówi: Luc Neytral.

Podczas ostrej zimy mijając pewnego ranka na polnej drodze Neytrala, który ruszał w góry, Bernadette zawołała: – Zwiedzie cię zamarznięta woda, przechodź tylko na wprost cisa.

Koło południa Luc Neytral szedł wysokim płaskowzgórzem wzdłuż zamarzłej rzeki, gdy na drugim brzegu ukazał się rozstęp, jakby stworzony, by osłonić mu popas – w oddali widniał cis.

Poruszony, zatroszczył się o przeprawę przed cisem.

Osiągnąwszy rozstęp, z ciekawości rzucił w stosownym kierunku kamień, który przepadł, rozbijając lód – bardzo w owym miejscu cienki dzięki podziemnemu gorącemu źródłu, które tym sposobem zostało odkryte.

I posiliwszy się w głębokiej zadumie, Luc Neytral nabożnie urwał gałązkę cisa.

 

 

Przekład Andrzej Sosnowski

 

Dodaj nowy komentarz
Autor:
(dodaj na początku NOSPAM)
Email:
(dodaj na początku NOSPAM)
Treść:
 
  PARTNERZY SERWISU  
   
  Wrocław  KalamburGrawiton