A cóż to ! Przedziwne ujrzałem cuda:
Mgławica kolorów śmiechem parsknęła
Po tym jak dusza ulatać poczęła
Pod same niebiosa, gdzie rajska nuda.
„Wracajże, wracaj ! Duszyczko zbłąkana,
Nie dla cię to miejsce moje kochanie,
Ty do bram piekieł rozpocznij pukanie,
W rozkoszach męczarni będziesz skąpana.”
„Za co tak cierpię, gdy radość twa wielka?
Potęgo rozumu ! Okrutny błaźnie !
Dosyć nocą krzyków twych niemych wprawdzie
Lecz słyszę ja, że rozpacz w nich wszelka”
Wtedym zobaczył niezwykłe zjawiska:
Trąb tysiąc grało, gdy niebo płonęło;
Z łona swojego szatana poczęło,
Z piekieł zaś Bóg wszechmogący wyrasta.
Niepewności wówczas duszę opadły-
Czy Bramę Piotrową przekraczać warto...
Wtem głosów setki w grzmot się utarło,
Obrazy zaświatów nagle pobladły.