Przeszedłeś obojętnie.
Nie zrobiłeś nic, żadnej reakcji prócz
pogardy.
Ominąłeś, nie dając nawet grosza
nadziei.
Potraktowałeś ją jak psa,
ścierwo,
nic.
Zakryłeś twarz resztek człowieka
dłońmi obojętności.
Nie zwróciłeś uwagi na jej gesty.
Skowyt próśb w oczach, który
odepchnął cię jeszcze bardziej.
Nie obchodzi cię to, że ona ginie.
Znika tu, teraz, pod murem tego
domu.
Każdy gest taki jak twój odejmuje
jej realności.
Spójrz!
Już prawie jej nie ma. Jeszcze
kilka osób, ta kobieta z wózkiem,
ten facet z psem i zniknie.
Widzisz!?
Zostało tylko zawiniątko, które
trzymała. Może to dziecko?
Nie . tu nie ma nic. Ono też
zniknęło. Niechciane i krzywdzone
przez takich jak ty-przestało
istnieć jak ona.
Zabrakło im nadziei? Nie.
To słowa słyszane co dzień od
takich jak ty, sprawiły że nie
chciała już więcej.
Słowa słyszane, bijące echem.
Spierdalaj!